Kanon lektur nie podoba się m.in. Polskiej Izbie Książki, Stowarzyszeniu Nauczycieli Polonistów i autorom podręczników do języka polskiego. Poloniści alarmują, że nowy kanon jest zbyt obszerny i zniechęceni tym uczniowie w ogóle przestaną czytać - pisze dziennik "Polska".

Według autorki podręczników dr hab. Agnieszki Kłakównej, autorzy nowego kanonu nie mieli zbyt dobrej orientacji w literaturze młodzieżowej i dla dzieci. "Nie wiadomo, dlaczego uczniowie starszych klas szkoły podstawowej mają czytać <Starą baśń> Kraszewskiego, skoro wiadomo, że tekst stwarza bariery kulturowe i językowe" - pisze dr Stanisław Bortnowski z UJ w ocenie dla Polskiej Izby Książki. Dodaje, że nadmiar lektur zmusza nauczycieli do "biegu po tytułach".

"Lektura proponowana wyłącznie dla celów propagandowych, politycznych czy światopoglądowych, zostanie ośmieszona i odrzucona" - uważa Bortnowski. Wystąpienia w sprawie lektur do MEN szykują też niektóre uczelnie.

"Nowy kanon lektur jest sprzeczny z programem nauczania i treścią podręczników. To powoduje w szkołach gigantyczny chaos" - mówi Piotr Marciszuk, prezes Polskiej Izby Książki.

Lista lektur to niejedyna rewolucja, która czeka szkołę. Rząd PO chce wysłać do szkół sześciolatków, a o rok młodsze dzieci do obowiązkowej zerówki.