Tomasz Kaczmarek od kilku dni przekonuje, że jego zeznania ws. rzekomej willi Kwaśniewskich były efektem nacisków przełożonych z CBA.

Reklama

- Można się było tego spodziewać. Od początku było czuć, że to jest grubymi nićmi szyte – mówi Leszek Miller w TOK FM. Zwraca jednak uwagę na jeszcze jedną rzecz.

- Mnie też interesuje zapowiedź agenta Tomka, który mówi, że on jeszcze ma inne tajemnice w zanadrzu. Że na przykład będzie chciał powiedzieć o działaniach podejmowanych przeciwko pani Marczuk. A pani Marczuk sama mi mówiła swego czasu, że kiedy tenże agent z nią rozmawiał, udając kogoś innego, to bardzo go interesowało nazwisko Miller. Leszek Miller. Zarówno w znaczeniu mojego syna, jak i mnie. Czyli wynikało z tego, że również moja rodzina i ja byliśmy "na celowniku" – wyjaśnia Miller.