Jak nieoficjalnie podał RMF FM, władze partii rządzącej są zbulwersowane wczorajszym wystąpieniem mec. Jolanty Turczynowicz-Kieryłło, która - choć miała przedstawić plan na kampanię Andrzeja Dudy - mówiła przede wszystkim o sobie.

Reklama

Najważniejszym politykom PiS nie spodobał się fakt, że Turczynowicz-Kieryłło skarżyła się w swoim przemówieniu, że jest atakowana za swoje medialne wystąpienia, i żaliła się na krytykę jej wypowiedzi z przeszłości.

"Na wszelki wypadek - gdyby pani mecenas zapomniała, że spotkanie dotyczy kampanii prezydenta, a nie jej" - skomentował jeden z polityków PiS.

Inny podkreślił, że wystąpienie Turczynowicz-Kieryłło zostało źle odebrane przez Jarosława Kaczyńskiego.

W sobotę "GW" opisała (za portalem obiektywna.pl) incydent, do jakiego doszło podczas ciszy wyborczej przed wyborami samorządowymi w listopadzie 2018. Według relacji mieszkańca Milanówka, Turczynowicz-Kieryłło ugryzła go, gdy zatrzymał ją do przyjazdu straży miejskiej za kolportowanie ulotek ośmieszających jednego z kandydatów na burmistrza. Według Turczynowicz-Kieryłło to ona i jej syn zostali zaatakowani przez rosłego mężczyznę. Zaprzeczyła, by kolportowała ulotki

Gowin: W mediach błędna interpretacja wystąpienia Turczynowicz-Kieryłło

Wicepremier Jarosław Gowin, szef Porozumienia, w środę w TOK FM odniósł się do tych informacji. - Przeczytałem w jednej z gazet fragment rzekomo opisujący posiedzenie (klubu PiS). Fakty się zgadzają, tylko interpretacja jest zupełnie inna - powiedział Gowin.

Wyjaśnił, że Turczynowicz-Kieryłło została na wcześniejszym spotkaniu poproszona przez sztab o to, by na posiedzeniu wyjazdowym opowiedziała o tym, jak ogromna fala hejtu spada na nią samą i na jej rodzinę.

Rzeczywiście, w pewnym momencie sala zaczęła skandować "Andrzej Duda!" w czasie wystąpienia pani mecenas, ale to było w momencie, kiedy ona zaapelowała o pełne zaangażowanie w kampanię - powiedział Gowin. I odnosząc się do interpretacji tego wydarzenia w mediach, powiedział: "Fakt prawdziwy, interpretacja kompletnie przeinaczona".

Pytany, czy wskazał Jolantę Turczynowicz-Kieryłło do sztabu wyborczego Andrzeja Dudy, powiedział: Nie. Ona jest ekspertem współpracującym z Porozumieniem i z naszej rekomendacji startowała do Senatu w ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych. Natomiast jeśli chodzi o skład sztabu, to jest decyzja prezydenta.

Poproszony o ocenę jej pracy jako szefowej sztabu, Jarosław Gowin wyjaśnił, że jest ona odpowiedzialna za dalekosiężną strategię kampanii. - W związku z tym o efektach jej pracy będzie można powiedzieć za kilka tygodni - zaznaczył.

Gowin pytany, czy to dobrze, że więcej mówi się o szefowej kampanii niż o kandydacie na prezydenta, Gowin odpowiedział: "to znaczy, że pani mecenas zaniepokoiła kręgi opozycyjne i sympatyzujące z nimi media".

Pytany o to, jak ocenia kampanię wyborczą Andrzeja Dudy, Gowin powiedział: "Porozumienie jest reprezentowane w sztabie Andrzeja Dudy przez osobę, która jest wybitnym ekspertem (od kampanii wyborczych - PAP) marszałka Adama Bielana. Jestem przekonany, że kampania Andrzeja Dudy będzie się z dnia na dzień rozkręcać"