Na pytanie Naszego Dziennika" czy wybory powinny się odbyć 10 maja Andrzej Duda odparł: .
Jak dodał, wtedy byłaby uzyskana stabilność, nie byłoby bałaganu konstytucyjnego. - powiedział prezydent. Zaznaczył przy tym, że parlament, jeśli byłaby taka potrzeba, mógłby przeprowadzić interwencję o charakterze ustawodawczym, albo ustrojodawczym lub też mogłaby zainterweniować Rada Ministrów.
Według prezydenta interwencja ustrojodawcza, czyli zmiana w Konstytucji, miałaby miejsce "gdyby uznano, że jest to możliwe i realne". - zaznaczył.
Andrzej Duda został również zapytany o propozycję PiS wprowadzenia głosowania korespondencyjnego. Prezydent zaznaczył, że takie rozwiązanie zastosowano w Bawarii, gdzie szaleje epidemia. - podkreślił.
Na pytanie, czy nie obawia się, że gdyby frekwencja w wyborach 10 maja była niska, a jest on faworytem tych wyborów, to jego mandat nie byłby zbyt mocny prezydent odpowiedział, że kwestia jego mocnego mandatu nie jest najważniejsza. Jak zaznaczył, najważniejsze jest życie i zdrowie obywateli. - dodał.
Odpowiadając na pytanie, że jeśli nie 10 maja, to kiedy wybory prezydenckie powinny się odbyć - za pół roku, czy może wiosną przyszłego roku stwierdził, że "dopiero wtedy, kiedy będzie można je bezpiecznie przeprowadzić".