O tym, że warszawska prokuratura cofnęła nakaz zatrzymania Krauzego, już we wtorek wieczorem jako pierwszy poinformował dziennik.pl. Rzeczniczka prokuratury Katarzyna Szeska potwierdziła, że nakaz zatrzymania Krauzego cofnięto 15 listopada. Dodała jednak, że prokuratura nadal chce "wykonać czynności z jego udziałem".

Dla posła Zbigniewa Girzyńskiego z PiS ta decyzja to dowód na upolitycznienie działań prokuratury. "To jest ewidentny dowód na to, że Donald Tusk spełnia cuda, które obiecywał. Wśród tych cudów było m.in. to, że umożliwi szybki powrót Polakom z zagranicy. Właśnie postarał się, aby przynajmniej jeden z nich, mógł bez kłopotu, nieniepokojony przez nikogo na lotnisku, wrócić" - ironizuje Girzyński.

I zaraz potem uderza w ministra sprawiedliwości. "Najbardziej zastanawiające jest to, co powiedział minister Zbigniew Ćwiąkalski, który stwierdził, że on nic nie wie na temat tego typu działań" - mówi poseł, komentując wypowiedź ministra dla DZIENNIKA. Ćwiąkalski stwierdził, że o sprawie dowiedział się od dziennikarzy DZIENNIKA.

Ryszard Krauze jest podejrzany o złożenie fałszywych zeznań w sprawie przecieku o akcji CBA w resorcie rolnictwa oraz o utrudnianie śledztwa. Grozi mu za to pięć lat więzienia.

Według adwokatów biznesmena, który od kilku miesięcy przebywa za granicą, nie można mu stawiać takich zarzutów. Od października na rozpoznanie w prokuraturze czeka wniosek obrony Krauzego o umorzenie jego sprawy.