Czego możemy się spodziewać po dzisiejszym kongresie? Czy czymś nas zaskoczycie?Zajmiemy się strategią naszych działań na najbliższe miesiące. Jako główna partia opozycyjna chcemy być konstruktywni i budować alternatywny program wobec rządzących. Ale jednocześnie musimy reagować na błędy i recenzować rząd Tuska. A głównym wydarzeniem kongresu będzie potwierdzenie przywództwa Jarosława Kaczyńskiego w PiS.

Nie wskażecie żadnych odpowiedzialnych za porażkę w wyborach?
Porażki nie było. PiS zyskał 5 mln głosów. Najpierw musimy dokonać profesjonalnej oceny kampanii, przy pomocy ekspertów, a dopiero później podejmować ewentualne decyzje.

Zawieszeni w członkostwie Ludwik Dorn, Kazimierz Ujazdowski i Paweł Zalewski twierdzą, że w PiS panuje strach.
Nie widziałem w partii ludzi zastraszonych. Sam też do nich nie należę.

Według tej trójki, przywództwo w partii przeradza się w jednoosobowe kierownictwo prezesa.
To nieprawda. W PiS decyzje podejmują ciała kolegialne - komitet polityczny, zarząd i rada polityczna. Komitet zbiera się przynajmniej raz na dziesięć dni i podejmuje najważniejsze decyzje. W posiedzeniach komitetu, do czasu złożenia rezygnacji z funkcji wiceprezesów, czynnie uczestniczyli ci trzej panowie. Dzisiaj piszą w listach, że nie było demokracji, wpływu na decyzje. Co zatem robili na posiedzeniach? Gdy się wypowiadali, ich zdanie było brane pod uwagę. Więc albo mają złą wolę, albo krótką pamięć.

Czyli, pana zdaniem, w PiS nie panuje "dyktatura” prezesa.
Jestem zaskoczony wypowiedziami, że w PiS są ograniczane jakiekolwiek prawa. Ostatnio pan Ludwik Dorn wypowiadał się na posiedzeniu klubu i nie było z tym żadnego problemu. Natomiast widzę problem w tym, że pan Ludwik Dorn i jego koledzy zamiast dyskutować wewnątrz partii, przenoszą dyskusję do mediów, czym ewidentnie szkodzą PiS-owi.

Rozumiem, że jest już na 100 procent pewne, że tej trójki na kongresie zabraknie.
Jeżeli rzecznik dyscypliny nie zakończy postępowania wobec nich, to zgodnie ze statutem nie mogą uczestniczyć w kongresie.

A na jakim etapie jest postępowanie prowadzone przez Karola Karskiego?
Nie wiem, kiedy ma się ono zakończyć. Nie przepytywałem pana Karskiego. Tak jak w prokuraturze, rzecznik powinien mieć możliwość spokojnego zbadania sprawy i przedstawienia wniosków. Ingerencja szefa klubu byłaby nie na miejscu.

Czy nie obawiacie się, że temat nieobecności byłych wiceprezesów zdominuje przekaz z kongresu?
Kongres podejmie tyle ważnych tematów, że nie sądzę, aby kwestia nieobecności wiceprezesów była przez kogoś podnoszona.

Jakie konkretnie ma pan zarzuty wobec tej trójki?
Po pierwsze, zamiast prowadzić dyskusję wewnątrzpartyjną, prowadzą ją w mediach. Po drugie bardzo często podejmują inicjatywy całkowicie sprzeczne z naszym programem lub nieuzgodnione z kierownictwem. Choćby sprawa okręgów jednomandatowych, o czym mówił Kazimierz Ujazdowski lub koalicji konstytucyjnej z PO, którą zaproponował Ludwik Dorn.

Rozumiem, że należy się spodziewać wykluczenia ich z partii?
Obawiam się, że może nie być innego wyjścia. Postępowanie wiceprezesów ogranicza pole porozumienia. Poprzez swoją aktywność medialną, sugerującą podziały w PiS szkodzą partii.

Czy nie obawiacie się, że usunięcie, zwłaszcza Ujazdowskiego i Zalewskiego, zaszkodzi dla wizerunku partii? Jeszcze bardziej ograniczy wpływy PiS wśród bardziej umiarkowanej części elektoratu?
Odejście każdego jest stratą, ale podejmowanie działań na rzecz rozłamu w partii jest jeszcze bardziej szkodliwe. Mniejszym złem jest przeciwdziałanie rozłamowi. Cały czas mam jeszcze nadzieję, że dojdzie do porozumienia.

Jeżeli zostaną wyrzuceni, to ilu posłów może opuścić klub?
W ogóle bym tego nie przesądzał. Nie sądzę, aby byli wiceprezesi mieli zaplecze parlamentarne w klubie PiS.

Czy dzisiejszy kongres wybierze nowych wiceprezesów na miejsce tej trójki?
Nie, to kompetencja Rady Politycznej.

Kiedy PiS powstawało, to Przymierze Prawicy było niemal równoprawnym partnerem PC. Potem, po kolei, poczynając od Walendziaka, poprzez Jurka, na Ujazdowskim kończąc, jego przedstawiciele są z partii eliminowani albo zmuszani do odejścia. Czy to środowisko nie zostało przez was wykorzystane?
W ogóle jestem zaskoczony tego typu pytaniem. Według mnie pan Walendziak odszedł z przyczyn osobistych i nie miały one żadnego związku z polityką. Pan Jurek też podjął decyzję o odejściu, w związku z wynikiem głosowania ws. konstytucyjnej ochrony życia poczętego. Nie było żadnych działań marginalizujących kogokolwiek tylko dlatego, że wywodzi się z innej formacji politycznej niż PC. Myślę, że dzisiaj w PiS nie ma znaczenia to, w jakiej partii ktoś był w przeszłości.

Jednak Kazimierz Marcinkiewicz sugerował, że padł ofiarą środowiska dawnego PC, m.in. pana. Czy PiS nie redukuje się do dawnego Porozumienia Centrum?
Nie podzielam tego poglądu. Przykładowo, wiceszefem klubu jest pan Paweł Kowal, który nigdy nie był w PC, a był wręcz w Unii Wolności, czyli partii bardzo od PC odleglej. A to nie przeszkadza nam w bardzo dobrej współpracy. Pan Tobiszowski też jest wiceprzewodniczącym klubu, a był w Przymierzu Prawicy. Więc zarzuty, że dyskryminujemy kogoś ze względu na to, że nie wywodzi się z PC, są nieprawdziwe.