"To nas nie zobowiązuje do niczego, ale jest to sąsiedzką kurtuazją" - tłumaczył w "Trójce" Sikorski. Jego zdaniem Amerykanie do dziś nie wywiązali się ze zobowiązań, jeśli chodzi o plany budowy tarczy. Nie rozwiali na przykład wątpliwości Rosjan. "To jest instalacja amerykańska i Stany Zjednoczone wzięły na siebie ciężar przekonywania Rosji" - wyjaśnił Radosław Sikorski.

Według "Gazety Wyborczej", wizyta wiceszefa rosyjskiego MSZ Siergieja Kisliaka została zaplanowana na 14 stycznia. Rosyjskich ekspertów Radosław Sikorski zaprosił do Polski na początku grudnia w czasie brukselskiego spotkania z szefem MSZ Rosji Siergiejem Ławrowem.

Pytany o misję w Afganistanie, szef dyplomacji stwierdził, że Polakom brakuje helikopterów, które są potrzebne dla bezpieczeństwa naszych żołnierzy. Przypomniał, że zapadła już decyzja o wzmocnieniu kontyngentu przez osiem śmigłowców, co wiąże się z wysłaniem dodatkowo około 300 osób.

Ale to nie wszystko. Jak nieoficjalnie dowiedział się dziennik.pl, Polska zażąda od Amerykanów skupienia naszych żołnierzy w jednej afgańskiej prowincji, przejęcia nad nią władzy i wzmocnienia znaczenia polskiego dowództwa. Wszystko przez czwartkowy zamach na byłą premier Benazir Bhutto, który znacznie zwiększył ryzyko ataków na Polaków w Afganistanie.

"Pakistan to strategiczny punkt na mapie Azji, może to oznaczać destabilizację całego regionu" - powiedział dziennikowi.pl minister obrony, Bogdan Klich.