Organizatorami debaty "Kryzys klimatyczny - scenariusze dla Polski", której gośćmi byli kandydaci na prezydenta: Małgorzata Kidawa-Błońska (Koalicja Obywatelska), Robert Biedroń (Lewica), Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL), Szymon Hołownia i Krzysztof Bosak (Konfederacja), byli UN Global Compact Network Poland i Kantar.

Reklama

Kandydaci byli pytani o kwestie energii w kontekście zamykania kopalń i elektrowni węglowych, na jakie źródła energii należy postawić i jak zabezpieczyć górników.

Według Bosaka nie jest możliwe, aby przewidzieć w dającym się przewidzieć horyzoncie czasowym całkowite odejście polskiej gospodarki od węgla. - Jedyną realną alternatywą dla zaopatrującej przemysł w energię w tej chwili energetyki węglowej jest w tej chwili energetyka atomowa - stwierdził. - Trzeba iść w kierunku energetyki atomowej, bo to energia tania i energia ekologiczna - dodał. Ocenił, że należy poprawiać parametry środowiskowe istniejących bloków węglowych, aby była mniejsza emisja dwutlenku węgla.

Hołownia mówił o kompletnej zmiany miksu energetycznego do 2050 roku. W jego ocenie, 75 proc. powinna pochodzić z odnawialnych źródeł energii, a reszta - z gazu lub biogazu. - Nie osiągniemy dekarbonizacji, jeżeli dalej będziemy mieli gaz ziemny w miksie energetycznym - powiedział. Zwracał też uwagę na rozproszoną energetykę: klastry energetyczne, samowystarczalność energetyczną na poziomie gmin i powiatów oraz odwrócenie ustaw, które uniemożliwiają stawianie farm wiatrowych na lądzie i zniesienie opłat dla prosumentów energii elektrycznej za sprzedaż zielonej energii do sieci.

Zdaniem Kidawy-Błońskiej, proces wychodzenia od węgla należy rozpocząć "tu i teraz". Oceniła, że rok 2050 to data, kiedy Polska mogłaby całkowicie odejść od węgla. - Do roku 2030 na ogrzewanie i używanie węgla w domach powinno zostać zakończone, do 2035 roku ogrzewanie z kotłowni także powinno się zakończyć - mówiła. Jak dodała na te programy są środki unijne. - Musimy postawić na odnawialne źródła energii - mamy tutaj wielkie zapóźnienia. Powinniśmy postawić na energię obywatelską, rozproszoną - podkreśliła kandydatka KO. Taka energia będzie tańsza, bezpieczniejsza - dodała.

W ocenie Kosiniaka-Kamysza do 2030 roku 50 proc. energii powinno pochodzić z OZE, a Polska powinna postawić na energetykę słoneczną. - Zacznijmy "fedrować" ze słońca, a nie kilometr pod ziemią - apelował. Również on uważa, że trzeba przywrócić ustawy wprowadzone w latach 2008-2015, czyli możliwość budowania wiatraków, wprowadzić ustawę prosumencką, postawić na rozwój farm wiatrowych na Bałtyku, a nieużytki rolne mogłyby być wykorzystane do budowy farm fotowoltaicznych. - To są możliwe scenariusze, jeżeli zaangażujemy całe społeczeństwo i wykorzystamy środki europejskie na małe, przydomowe elektrownie - mówił.

Robert Biedroń przypomniał, że w ubiegłym roku podczas konwencji Wiosny deklarował odejście od węgla do 2035 roku i wtedy był nazywany populistą. - Czy dzisiaj to już dla was nie jest populizm? Czy dzisiaj naprawdę przed wyborami tak zmieniliście zdanie? - pytał kontrkandydatów. Według Biedronia ludzi należy podłączyć do sieci ciepłowniczych, aby nie byli zmuszeni do korzystania z węgla lub zostali prosumentami.

Kidawa-Błońska, Hołownia i Biedroń mówili też o programach przekwalifikowania dla górników i szkołach dla rodzin górniczych, które dawałyby szansę, aby młodzi ludzie wykonywali już inne zawody.

Odnosząc się do problemu suszy i gospodarowania wodą kandydaci na prezydenta byli zgodni, że ważne są programy dotyczące małej retencji. Hołownia mówił o wspieraniu programów retencyjnych i odejście od meliorowania rzek, a także wnosił o renaturyzowanie rzek, aby woda meandrowała i pracowała na rzecz rolnictwa i zasobów wody pitnej.

Według kandydatki KO w przemyśle należy pomyśleć o zamkniętych obiegach wody. Oceniła, że konieczna jest mała retencja i zalesianie, oraz edukacja dotycząca oszczędzania wody. - To, co możemy zrobić my jako obywatele, a także rząd to: żadnego betonowania miast; tam także musi być zieleń, tam także musi się zbierać woda - apelowała.

Kosiniak-Kamysz mówił o programie przydomowych zbiorników retencyjnych, aby nie marnować wody, która spada z deszczem. "Mała retencja jest dla rolnictwa rzeczą zbawienną" - podkreślił.

Biedroń zauważył, że susza nie przyszła wraz z PiS. - Problem braku wody nie jest problemem, który pojawił się nagle wraz z nastaniem prezydenta Andrzeja Dudy, tylko jest zaniedbaniem kolejnych rządów od lat - zaznaczył. Mówił też o obiegu zamkniętym wody, modernizacji studni oraz wspieraniu małej i średniej retencji oraz wpływaniu na przemysł, aby deklarował jak zarządza wodą i na etykietach była informacja, ile wody została zużyta np. na produkcję spodni.

Kandydat Konfederacji postulował zwolnienia podatkowe dla osób, które tworzą zbiorniki wodne. - Faktem jest, że wody mamy trochę mniej, ale musimy nauczyć się nią dobrze gospodarować, tak jak przemysł musi się nauczyć gospodarować wodą w obiegu zamkniętym, musi się nauczyć korzystać z niej oszczędnie. Jednocześnie nie możemy zabić przemysłu, bo chcemy być państwem rozwijającym się - powiedział.

Uczestnicy debaty byli też pytani o problem zanieczyszczenia powietrza. Według kandydatki KO, należy zacząć od wymiany pieców węglowych na nowocześniejsze, co jest finansowane z różnych programów np. samorządowych. Oceniła też, że należy w miastach postawić na transport publiczny niskoemisyjny.

Reklama

Również zdaniem Kosiniaka-Kamysza należy dofinansować transport miejski, wprowadzić zieloną politykę miejską. Polityk Lewicy podkreślał, że należy przyjąć ogólnopolską ustawę antysmogową.

Według Bosaka wymiana pieców byłaby realna, gdyby paliwo było tańsze niż to, którym Polacy palą obecne. Tym, którzy pieców nie chcieliby wymieniać - jak mówił - należałoby zaproponować podłączenie do sieci ciepłowniczej.

Na pytanie, czy będąc prezydentem podpisaliby ustawę o zakazie wjazdu do centrum miasta samochodów innych niż te z silnikiem elektrycznym, jasną deklarację wyraził Biedroń. Dodał, że sam ograniczał ruch samochodowy jako prezydent Słupska.

Zdaniem Kidawy-Błońskiej należy ograniczyć wjazd samochodów "kopciuchów" do miast, ale ona nie chciałaby tego robić centralnie, decyzje pozostawiłaby samorządom. Podobną opinię wyraził lider PSL. Jak dodał, nie przyjmowałby rozwiązań ogólnopolskich bo nie jest możliwa jedna ustawa dla całej Polski.

Także w ocenie Hołowni ustawa ograniczająca wjazd do centrum aut tylko elektrycznych byłaby za daleko idąca. Dodał, że oparłby się raczej o ścieżki dojścia do zakazu wjazdu kierując się normami emisji spalin, ale to samorządy powinny wprowadzać zakaz wjazdu pojazdów do centrum.

Całkowicie przeciw zakazowi był Bosak. Na przykładzie Warszawy powiedział, że stolica ma ciężkie do określenia centrum, a zakaz wjazdu do centrum wiązałby się - w jego opinii - z brakiem możliwości przejazdu przez mosty, wciąż brak jest w niej obwodnicy, a transport publiczny jest wciąż niewystarczający.

Wśród pytań, które zadawali sobie kandydaci, było pytanie Szymona Hołowni, który pytał pozostałych uczestników debaty, jak zachowaliby się wobec pojawienia się ustawy dotyczącej zakazu hodowli zwierząt na futra. Bosak jasno zadeklarował, że taką ustawę by zawetował. Biedroń zapowiedział, że taką ustawę by podpisał. Kosiniak-Kamysz mówił, że jest za zaostrzeniem rygorów, ale nie za zakazem.