Dziennik Gazeta Prawana logo

Kolejna pożyczka Doroty Kani

13 kwietnia 2008, 13:12
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dobry zwyczaj - nie pożyczaj. O tej zasadzie zapomniała była dziennikarka śledcza tygodnika "Wprost". Jak ustalił "Newsweek", Dorota Kania zadłużyła się nie tylko u teściowej Marka Dochnala, ale i u adwokat reprezentującej interesy lobbysty. Czyżby i tym razem nie wiedziała, od kogo bierze pieniądze?

Najpierw była dziennikarka magazynu "Wprost" pożyczyła od teściowej Marka Dochnala 245 tysięcy złotych. Gdy sprawa wyszła na jaw, Dorota Kania wydała kategoryczne oświadczenie. Zarzekała się, że nie wiedziała, iż kobieta, od której kupowała dom jest spokrewniona z Dochnalem. Czyżby nie wiedziała też, że mecenas Natalia Ołowska-Zalewska - od której wzięła pożyczkę wysokości 25 tysięcy złotych - reprezentuje interesy małżeństwa Dochnalów?

Na tym nie koniec. Kania tłumaczyła, że pieniądze od Barbary Pietrzyk - teściowej Marka Dochnala - pożyczyła na zakup domu z jej agencji nieruchomości. Aleksandra Dochnal i jej mama zeznały w prokuraturze, że pożyczkę Kani sfinansowano z pieniędzy jej i męża. "Moja mama nie miała takich sum, a jej agencja nie miała w ofercie domu, który kupiła Kania" - oświadczyła "Newsweekowi" żona lobbysty.

Tymczasem w marcu 2006 roku Kania zadzwoniła prosząc o natychmiastową pożyczkę. Aleksandra Dochnal poprosiła więc swoją adwokat Natalię Ołowską-Zalewską, by przekazała jej pieniądze wysokości 25 tysięcy złotych.

Natalia Ołowska-Zalewska nie chciała komentować całej sytuacji - pisze "Newsweek". Zasłoniła się tajemnicą adwokacką. Jednak własnoręcznie spisała i przekazała redakcji tygodnika oświadczenie. W piśmie zobowiązała się, że potwierdzi przed sądem fakt udzielenia pożyczki Dorocie Kani oraz to, że dziennikarka powoływała się na "wpływy u znanych osób i w służbach specjalnych".

Dziennikarka miała obiecywać rodzinie Dochnalów zwolnienie lobbysty z aresztu i przeniesie śledztwa przeciwko lobbyście z Łodzi do Katowic. "Twierdziła, że tam śledztwo poprowadzą lepiej, a w zamian za współpracę mąż wyjdzie z aresztu" - mówi "Newsweekowi" Aleksandra Dochnal. Tak się nie stało" - dodaje.

Aleksandra Dochnal zdradza "Newsweekowi", że Dorota Kania zaprzyjaźniła się z jej prawniczką. "Zwierzała się jej ze swoich problemów, ale przede wszystkim powoływała się na znajomość ze Zbigniewem Wassermannem, Antonim Macierewiczem, Januszem Kaczmarkiem i z warszawskimi prokuratorami oraz z <moimi chłopakami z ABW> - relacjonuje Aleksandra Dochnal.

"Źle się wypowiadała o bracie Zbigniewa Ziobro, lubiła Janusz Kaczmarka. O premierze mówiła per <Jarek>, ciepło się wypowiadała o prezydencie i jego żonie, która według Kani miała bardzo się przejmować moim losem" - dodaje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj