Dziennik Gazeta Prawana logo

Rutkowski chciał kupić głosy wyborców

14 maja 2008, 00:56
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Rutkowski chciał kupić głosy wyborców
Inne
Ile wart jest głos wyborcy? Do czego posunie się polityk, by zdobyć wymarzone stanowisko? Reporterzy "Faktu" przeprowadzili prowokację. Były poseł Krzysztof Rutkowski chciał złamać prawo i kupić głosy potrzebne do rejestracji listy wyborczej. Za każdy głos był gotów zapłacić 1,5 zł.

Detektyw Krzysztof Rutkowski przesiedział w areszcie prawie rok w związku z podejrzeniem prania brudnych pieniędzy i poświadczenia nieprawdy. Tym razem reporterzy "Faktu" udowodnili, że były poseł, który kandyduje w Podkarpackiem w wyborach uzupełniających do Senatu, chciał sobie pomóc i kupić brakujące kilkaset głosów.

Rutkowskiemu palił się grunt pod nogami, bo nie był w stanie zdobyć 3 tysięcy podpisów autentycznych wyborców. A tyle potrzebował do rejestracji swojej listy wyborczej. Czas naglił eksposła, ponieważ należało ją złożyć w Państwowej Komisji Wyborczej do wczoraj rano.

Reporterzy "Faktu" zadzwonili do niego i podali się za byłych lokalnych działaczy partyjnych. Powiedzieli detektywowi, że mają listy wyborców in blanco. Oznacza to, że na kartach są nazwiska i podpisy wyborców, ale nie ma nazwiska kandydata. Reporterzy tłumaczyli Rutkowskiemu, że mają te listy od poprzednich wyborów, ale mogą mu je sprzedać.

Prawdę mówiąc, nie trzeba było Rutkowskiego specjalnie kusić. Wystarczył jeden telefon, aby przyciśnięty do muru przez kończący się czas kandydat na senatora zgodził się na nielegalny zakup. "Brakuje mi paru setek podpisów" - tłumaczył.

"Panie pośle, tylko jeszcze jedna taka sprawa, gdybym się zapytał mniej więcej..." - zaczął nieśmiało reporter. "Ile płacimy za podpis?" - przerwał Rutkowski. "W tej sytuacji moglibyśmy zapłacić złotówkę za podpis plus 50 zł premii od każdej setki" - zaproponował z nadzieją w głosie Rutkowski.

Reporterzy "Faktu" pokazali więc, w jaki sposób detektyw aspirujący na senatora chciałby zdobyć podpisy wyborców. Jednak w uczciwej demokracji pieniędzmi nie kupuje się foteli w parlamencie. Dobrze, by polscy politycy wreszcie to zrozumieli.

p


Bardzo dużo


To byłoby super, ale no... Bylibyście w stanie przejąć nasze listy i załatwić kilka nazwisk?


Acha, acha...


Brakuje mi, brakuje parę setek. Zróbmy tak, pan jest teraz w Krośnie... Zróbmy w ten sposób: ja bym się z panem ewentualnie w ten sposób umówił, albo pan by do mnie przyjechał, albo ja do Krosna. To jak bardziej panu wygodnie.


Do jutra. Także nie mamy zbyt dużo czasu, mamy bardzo niewiele czasu. Dlatego też stawiamy wszystko, stajemy na głowie tutaj.

To zdarzenie potwierdza, że osoby skazane powinny mieć zakaz kandydowania do Sejmu. Jeśli pan Rutkowski zostałby skazany za złamanie obowiązującego prawa, wówczas na zawsze drogę do politycznej kariery będzie miał zamkniętą.

Swoją drogą, jak to możliwe, że ktoś kreujący się na jedynego sprawiedliwego, walczącego ze wszelkim złem tego świata w obronie pokrzywdzonych, jednocześnie pokazuje, że prawo jest po to, by je omijać. To czytelny sygnał dla potencjalnych jego klientów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj