Pani prokurator w ogóle powinna być politykiem. Myślę, że minęła się z powołaniem, powinna być nie prokuratorem, ale politykiem. To polityk tak się zachowuje jak pani prokurator, uczestniczy w czynnie życiu publicznym, czynnie w życiu politycznym i wygłasza swoje przekonania, tak jak wczoraj (w piątek) robiła na antenie jednej ze stacji - mówił Wójcik w Radiu Maryja.

Reklama

Wiceminister podkreślił, że prokuratura jest instytucją niezależną, a prokurator powinien mieć przymioty bezstronności i apolityczności.

To jest bardzo ważne, tak było, jest i być powinno zawsze. Jest tylko jeden polityk, który pełni określone funkcje dwie w prokuraturze - jednocześnie jest ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym. Wynika to z przepisów prawa, z polskiego porządku prawnego. Natomiast pozostała część prokuratorów nigdy nie powinna być absolutnie politykami - wskazał Wójcik.

Wiceszef Ministerstwa Sprawiedliwości dodał, że prokurator Wrzosek "wszczęła śledztwo, nie przeprowadziła czynności sprawdzających, rażąco naruszyła przepisy prawa, prawie nie uzasadniła swojej decyzji, jako podstawę wprowadziła coś, co jest jeszcze procedowane tak naprawdę w polskim parlamencie, bo przecież nie wiadomo, jak ostatecznie będą przebiegały wybory".

Wójcik zaznaczył, że prokurator wyraziła swoje poglądy polityczne, a "na to nigdy zgody absolutnie nie będzie".

Prokuratura jest niezależną instytucją, prokurator ma być apolityczny. Pani prokurator zapomniała o tym i dlatego m.in. zostało wszczęte przez prokuratora krajowego postępowanie dyscyplinarne - stwierdził.

W piątek prokurator krajowy polecił wszcząć postępowanie dyscyplinarne wobec prokurator Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów Ewy Wrzosek, która podjęła śledztwo w sprawie organizacji wyborów prezydenckich w okresie pandemii. Jak przekazała PK, prok. Wrzosek wszczęła to śledztwo w sposób nieuzasadniony i z rażącym naruszeniem Kodeksu postępowania karnego, nie przeprowadzając prawidłowo czynności sprawdzających.

Postępowanie ws. organizacji wyborów prezydenckich prowadziła Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów po skierowanym do niej na początku kwietnia zawiadomieniu w sprawie działań mających na celu przeprowadzenie wyborów prezydenckich w okresie zagrożenia koronawirusem. W ocenie zawiadamiającego mogło to wyczerpywać znamiona przestępstwa sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób poprzez spowodowanie zagrożenia epidemiologicznego lub szerzenia się choroby zakaźnej.

W czwartek wieczorem prok. Mirosława Chyr z warszawskiej prokuratury okręgowej poinformowała PAP o umorzeniu śledztwa. Jak mówiła, "podstawą prawną umorzenia było stwierdzenie, że czynu nie popełniono". Przekazała też, że decyzja o wszczęciu śledztwa została podjęta na podstawie doniesienia prywatnej osoby przeciwko rzecznikowi PiS, cytowanemu na jednym z portali i "nie miała faktycznego ani prawnego uzasadnienia".