Dziennik Gazeta Prawana logo

Sondaże mówią PiS, jak atakować PO

21 czerwca 2008, 06:09
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Sondaże mówią PiS, jak atakować PO
Sondaże mówią PiS, jak atakować PO/Inne
PiS wielokrotnie deklarowało, że w kształtowaniu polityki nie wolno patrzeć na sondaże i bezgranicznie im ufać. Tymczasem swoje polityczne przedsięwzięcia planuje właśnie w oparciu o bardzo dokładne badania opinii publicznej. Jak dowiedział się DZIENNIK, tak było z ofensywą partii Jarosława Kaczyńskiego w sprawie zbyt wysokiej ceny paliw.

PiS, zanim jeszcze zaczęło medialnie rozgrywać ten temat, zamówiło w jednej z sondażowni badania, w których pytało, o co największe pretensje do rządu mają Polacy. Wynik był jednoznaczny: główny zarzut pod adresem gabinetu Donalda Tuska to brak reakcji na rosnące ceny. Ten problem w ocenie Polaków był ważniejszy niż zła sytuacja w służbie zdrowia. I to właśnie wynik tego sondażu sprawił, że PiS postanowiło skoncentrować się na atakach na ministra finansów, odpuszczając sobie minister zdrowia Ewę Kopacz czy szefa resortu sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego.

"To prawda, miesiąc temu zrobiliśmy profesjonalne badania na bardzo dużej próbie osób. Wniosek był taki, że Polacy najbardziej zainteresowani są otaczającą ich drożyzną i to właśnie za nią mają największe pretensje do rządu" - przyznaje jeden z prominentnych polityków PiS.

Choć bezpośrednim powodem wniosku o wotum nieufności dla Jacka Rostowskiego był postulat obniżenia akcyzy na paliwo, to nawet prezes PiS Jarosław Kaczyński w swoim wystąpieniu nie ukrywał, że tak naprawdę chodzi o walkę z drożyzną jako taką. "Ten niezwykły wzrost cen może cały projekt cywilizacyjny rozwoju naszego kraju wywrócić do góry nogami" - grzmiał w ubiegłym tygodniu w Sejmie Kaczyński. I pytał premiera, co zamierza z tym robić.

Posłowie PiS przekonują, że sondaże są normalnym narzędziem uprawiania polityki. "Każda partia, która chce mądrze działać, musi wiedzieć, czego oczekuje od niej elektorat. I tę wiedzę musi mieć na bieżąco, a nie tylko raz na cztery lata w trakcie wyborów" - tłumaczy Adam Hofman. A jego partyjny kolega Zbigniew Giżyński dodaje, że dopiero wtedy gdy program partii pokrywa się z oczekiwaniami społecznymi wyrażanymi w sondażach, jest szansa na polityczny sukces. Choć jednocześnie zastrzega, że przynajmniej dla niego program jest ważniejszy.

Giżyński pytany o sondaż dotyczący pretensji do rządu mówi, że nic o nim nie wie. Trochę rozmowniejszy okazuje się Hofman. "Robimy takie badania i zamawiamy sondaże" - przyznaje polityk PiS.

Czy robią tak i inne partie? "Ostatnie badania zamawialiśmy w kampanii wyborczej" - twierdzi Paweł Graś z PO. Inni politycy Platformy przypominają sobie jednak znacznie nowsze sondaże, choć nie chcą o nich mówić pod nazwiskiem. Pytani o to, czego dotyczyły, mówią krótko: "Proszę sobie przypomnieć np. przemówienie Donalda Tuska podsumowujące półrocze prac rządu. Padły tam przecież słowa o tym, że rząd będzie walczył z drożyzną".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj