W tym drugim miejscu podszedł do polityka mężczyzna, który mówił po angielsku. Po krótkiej wymianie zdań Trzaskowski powiedział: "Nie masz amerykańskiego akcentu. Brzmisz jak Polak".

Reklama

Okazuje się, że to pochodzący z Białegostoku zwolennik Andrzeja Dudy oraz rządu PiS. W sieci funkcjonuje jako Luke Marcinkiewicz. Internaucie sugerowali, że rozmowa z Trzaskowskim to prowokacja zorganizowana przez TVP.

Teraz mężczyzna mówi w sieci o fali hejtu, jaka spotkała go po rozmowie z Trzaskowskim.

W poniedziałek wieczorem zamieścił na Twitterze oświadczenie w formie nagrania wideo. Zaprzecza w nim, że miał być „opłacanym prowokatorem TVP”. Dodał, że jest „polskim patriotą” oraz obywatelem USA.

Byłem wczoraj na spotkaniu z kandydatem na prezydenta panem Trzaskowskim. Zadałem mu pytanie bardzo kulturalnie w języku angielskim na temat jego podejścia do języków obcych. Na to pytanie nie dostałem merytorycznej odpowiedzi, a jedynie hejt pod moim adresem. Zostałem zaatakowany ustnie za mój akcent, za to, jak mówię, jakim językiem mówię, skąd jestem – mówi.

Tłumaczy, że "nie jest zawodowym politykiem, nie ma treningu przed kamerami i przed rozmowami z osobami publicznymi”. Dodaje, że każdy ma "prawo się zająkać".

Jestem krytykowany, skąd jestem, czy jestem stąd, czy jestem stamtąd. Nie ma znaczenia, jaki się paszport posiada, znaczenie ma to, jakie wartości ma się w sercu i co się reprezentuje. Czy znamy podstawowe postaci historyczne z naszego kraju, w którym jesteśmy, czy wiemy, kto to był generał Lee, czy wiemy, czego nauczał Jan Paweł II – stwierdza.

Fala hejtu pod moim adresem bardzo mnie smuci, pokazuje to niski poziom kultury politycznej w Polsce. Poziom naszej debaty jest naprawdę bardzo niski, apeluję, żebyśmy ten poziom podwyższyli, żebyśmy nie zwariowali przed wyborami - mówi.

Jego zdaniem „każdy atak na kogokolwiek, kto mówi z innym akcentem, w innym języku, kto wygląda inaczej niż my, to po prostu rasizm”.

ZOBACZ WIDEO: