Dziennik Gazeta Prawana logo

Trump pomoże Dudzie w reelekcji? Kulisy transakcji wiązanej z Polonią w tle

24 czerwca 2020, 06:51
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Donald Trump
<p>Donald Trump</p>/ShutterStock
Transakcja z wizerunkowym wsparciem Andrzeja Dudy może być wiązana. Zaplecze prezydenta USA kalkuluje, że głosy Polonii pozostaną kluczowe. Przynajmniej w trzech niezbędnych do zwycięstwa stanach.

Dzisiaj o 20.30 polskiego czasu prezydent Andrzej Duda spotka się w Białym Domu z Donaldem Trumpem. W skład polskiej delegacji będą wchodzić prezydenccy ministrowie Krzysztof Szczerski i Paweł Soloch oraz minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak. Wszyscy są odpowiedzialni za politykę bezpieczeństwa. Według rozmówców DGP można się spodziewać deklaracji w kwestii znacznego zwiększenia obecności sił USA w Polsce, wychodzącego poza dotychczasowe doniesienia medialne. Jak pisaliśmy w DGP, mowa nawet o 2 tys. dodatkowych żołnierzy i przeniesieniu amerykańskich F16 z Niemiec do Polski.

Poniedziałkowy "Washington Post" napisał, że to misja ostatniej szansy, aby wzmocnić tracącego w sondażach przed niedzielnymi wyborami polskiego prezydenta. I przypomina, że to powtórka scenariusza z ubiegłego roku. Wówczas, dwa tygodnie przed wyborami w Izraelu, Biały Dom odwiedził premier Binjamin Netanjahu. Padły też ważne deklaracje dotyczące przyszłości Wzgórz Golan i Doliny Jordanu. Waszyngtońska gazeta cytuje też posła PiS Dominika Tarczyńskiego, który stwierdził, że jego obóz polityczny kocha Donalda Trumpa, który na pewno pomoże Andrzejowi Dudzie w reelekcji.

Jak wynika z nieoficjalnych informacji DGP, Amerykanie od dłuższego czasu sondują polską stronę w sprawie potencjalnego zainstalowania nad Wisłą broni nuklearnej (wczoraj pisaliśmy w DGP, że ostatecznie punkt o nuclear sharing spadł z agendy spotkania). Chodzi jednak o zasygnalizowanie innym graczom, że taki wariant wchodzi w grę. Głównym adresatem tego komunikatu ma być Kreml.

Transakcja z wizerunkowym wsparciem Andrzeja Dudy może być wiązana. Zaplecze Donalda Trumpa kalkuluje, że głosy Polonii pozostaną kluczowe. Przynajmniej w trzech niezbędnych do zwycięstwa stanach. Dlatego też obecny lokator Białego Domu może wiązać pewne polityczne plany z dzisiejszą wizytą Andrzeja Dudy w Waszyngtonie.

Ilu potrzeba amerykańskich Polaków, by wybrać Trumpa na kolejną kadencję? Nikt poważny nie jest w stanie dokładnie tej liczby oszacować. Na pewno nie jest to 10 mln, czyli liczba, która pojawiała się w kontaktach z Trumpem.

Chociaż włączenie Polski do programu o ruchu bezwizowym (Visa Waiver Program) jest skutkiem spełnienia przez Polskę wymogów prawnych, a nie polityczną decyzją Trumpa, ten ostatni uznał to za swój sukces i od września 2019 r. kokietuje tym wyborców polskiego pochodzenia. To bezdyskusyjny dowód na to, że bierze ich pod uwagę w swojej kalkulacji. Również PiS przed wyborami parlamentarnymi zniesienie wiz uznał za swoje polityczne zwycięstwo i mobilizował nim elektorat.

W poprzedniej kampanii Trump, we wrześniu 2016 r. – jako kandydat spotkał się z liderami Kongresu Polonii Amerykańskiej. Wówczas obiecał zniesienie wiz. Według Census Bureau, czyli amerykańskiego odpowiednika GUS, ok. 9 mln amerykańskich obywateli deklaruje, że jest polskiego pochodzenia. To ok. 3 proc. populacji. Polonia kojarzy się głównie z Nowym Jorkiem i Chicago. Z punktu widzenia polityki jest to jednak ziemia dla republikanów stracona. Demokraci zbierają tam 70–80 proc. głosów.

Nieco mniej polskich Amerykanów mieszka w Michigan i Pensylwanii, ale ich głos w wyborach może odgrywać o wiele większą dla zwycięstwa rolę. Te stany plus Wisconsin cztery lata temu zdobył Trump po ćwierćwieczu demokratycznej dominacji. Wszystkie kilkudziesięcioma tysiącami głosów z kilku milionów oddanych. Odbił lewicy m.in. hrabstwo Macomb w Michigan, gdzie Polonia stanowi aż 12 proc. elektoratu oraz hrabstwo Luzerne w Pensylwanii, z 15 proc. populacji polskiego pochodzenia.

Amerykańscy Polacy nigdy nie głosowali w USA jako spójny blok. Według badań przeprowadzonych po wyborach w 2008 i 2012 r. woleli Baracka Obamę od jego dwóch republikańskich rywali. Z kolei w 2000 r. Al Gore w ogóle nie interesował się wyborcami polskiego pochodzenia. Z analiz przeprowadzonych potem wynika, że mogło go to kosztować niezbędne głosy do zwycięstwa na Florydzie, a w konsekwencji i klucze do Białego Domu.

Polonia jest bardziej konserwatywna niż średnia amerykańska. Szczególnie w sprawach obyczajowych. Z badań wynika, że silnie identyfikuje się ona z Kościołem katolickim. Ponad połowa uważa, że jako grupa etniczna są traktowani gorzej niż inne i że z tytułu pochodzenia spotykały ją upokorzenia: obraźliwe żarty (tzw. Polish jokes – stereotypizujące anegdoty, w których Polak jest albo cwaniakiem, albo głupkiem), przedrzeźnianie nazwisk oraz kojarzenie ich z polskim folklorem i ciężkostrawną kuchnią. Bardziej konserwatywne poglądy naturalnie zbliżają Polonię do Donalda Trumpa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj