"W związku ze zbliżającą się 25. rocznicą ludobójstwa w Srebrenicy, gdzie życie straciło ponad 8000 niewinnych bośniackich chłopców i mężczyzn, chciałbym Pana zapewnić, że tragiczny los i cierpienia ofiar tej okrutnej zbrodni, zajmują szczególne miejsce w sercu i pamięci wszystkich moich Rodaków" - oświadczył w liście prezydent Duda.

Reklama

"Polacy dobrze wiedzą, czym jest cierpienie i pozostają wrażliwi na cierpienie innych. Nasze bolesne doświadczenia historyczne - terror, któremu byliśmy poddani w okresie niemieckiej i sowieckiej okupacji, w tym brutalne pacyfikacje wielu polskich wsi i miast - sprawiają, że nikt z nas niej jest obojętny wobec okrutnej zbrodni, jaką było ludobójstwo w Srebrenicy. Nie mam wątpliwości, że zbrodnia popełniona w tym miejscu, tak jak rzeź ludności warszawskiej Woli podczas Powstania Warszawskiego to jedno z tych wydarzeń, które już na zawsze pozostanie oskarżeniem, przestrogą oraz symbolem niewyobrażalnego barbarzyństwa" - napisał polski prezydent.

Jak zaznaczył, "kiedy kończyła się II wojna światowa, wspólnota międzynarodowa zgodziła się, że zbrodnia ludobójstwa nie może się już nigdy więcej powtórzyć". "Niestety w przypadku Srebrnicy raz jeszcze dały o sobie znać okrutna strona ludzkiej natury i bezradność społeczności międzynarodowej" - napisał.

Przypomniał, że kiedy świat po raz pierwszy usłyszał o mordach popełnionych na terenie byłej Jugosławii, Komisja Praw Człowieka ONZ ustanowiła swojego specjalnego sprawozdawcę - pierwszego niekomunistycznego premiera wolnej Polski Tadeusza Morawieckiego.

"Napisał on łącznie 18 raportów, alarmujących opinię publiczną o zbrodniach popełnianych na ludności cywilnej w Bośni i Hercegowinie. Po masakrze w Srebrenicy - choć odradzono mu to ze względów bezpieczeństwa - zdecydował się na odwiedzenie obozu uchodźców pod Tuluzą. Spotkał się tam z żonami, matkami i siostrami ofiar, których miały chronić siły pokojowe ONZ" - przypomniał.

"Dzień po powrocie z Bośni, premier Mazowiecki postanowił, w akcie bezsilności wobec bezczynności wielkich mocarstw, zrezygnować z pełnionej funkcji. Reprezentuję naród, za który w 1939 r. nikt nie chciał ginąć. Mówiono: Nie będziemy ginąć za Gdańsk. Czy dzisiaj wolno powiedzieć, że nie będziemy ginąć za Zepę, Sarajewo? - pytał retorycznie" - wspomina w liście Andrzej Duda.

"Polska, pomaga pomna swojej historii i pielęgnująca dziedzictwo Rafała Lemkina, znamienitego prawnika, współtwórcy Konwencji ONZ w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa, nie jest i nigdy nie będzie głucha i ślepa na łamanie praw człowieka i prawa międzynarodowego. Jest to myśl przewodnia, która przyświecała nam zarówno w okresie naszego członkostwa w Radzie Bezpieczeństwa ONZ w latach 2018-2019, jak i teraz, kiedy jesteśmy członkiem Rady Praw Człowieka ONZ. Kontynuujemy nasze działania na rzecz wzmacniania niezależności, wiarygodności i zdolności Rady do szybkiego reagowania na przypadki łamania praw człowieka na całym świecie" - napisał prezydent.

Jak stwierdził, pamięć o każdej zbrodni powinna iść w parze z gotowością do przebaczenia jej sprawcom, które musi jednak opierać się na fundamencie prawdy i nie oznacza w żadnej mierze zapomnienia.

"Głęboko wierzę, że po pełnym rozliczeniu okrutnych zbrodni, także państwom Bałkanów Zachodnich, uda się doprowadzić do trwałego pojednania - niezbędnego elementu pokojowej i partnerskiej współpracy wszystkich państw i narodów" - oświadczył.

"Jednocześnie jako przywódcy swoich krajów nie możemy zapominać, że przyszłym pokoleniom jesteśmy również winni pamięć o ofiarach ludobójstwa w Srebrenicy i podjęcie wszelkich możliwych działań, aby nigdy więcej taka tragedia nie miała miejsca" - napisał Andrzej Duda.

Jak podkreślił, to od nas zależy czy świat przyszłych pokoleń będzie lepszy od naszego. "Wieczna pamięć wszystkim ofiarom Srebrenicy!" - napisał prezydent Andrzej