Według informacji "Super Expressu" premier Mateusz Morawiecki zamierza wymienić kilku ministrów swojego rządu. Wśród osób, które, jak pisze gazeta, nie mogą być pewne swoich stanowisk są m.in. minister zdrowia Łukasz Szumowski. Informator dziennika mówi, że minister zdrowia "ponoć sam już nie chce szefować temu niewdzięcznemu resortowi".
Szumowski pytany o te doniesienia w piątek w Polsat News podkreślił:
Podkreślił jednocześnie, że obecnie zakażenia koronawirusem pochodzą głównie z zakładów pracy, gdzie są trudne warunki wykonywania obowiązków i utrzymywania odpowiedniej odległości. Jak zaznaczył, nie ma dużo zakażeń wynikających z uczestnictwa w imprezach masowych.
Odnosząc się do zmniejszenia obowiązkowego dystansu społecznego z 2 m do 1,5 m, zauważył, że to tak naprawdę jest niewielka różnica i 1,5 m to wytyczna, ile powinien wynosić prawidłowy dystans. - - podkreślił minister.
Pytany, czy przewiduje kolejne luzowanie obostrzeń, odparł, że "już w tej chwili tak naprawdę nie bardzo jest co luzować oprócz masowych imprez". - - powiedział Szumowski.
Dodał, że przy zachowaniu maseczek i odpowiednich rygorów, "przy tak masowym ruchu, jakim były wybory, nie ma w ogóle wzrostu zachorowań". - - powiedział Szumowski.
Minister zdrowia powiedział, że obawia się epidemii grypy sezonowej, od września, października w Polsce, kiedy - jak mówił - ok. 100 tys. osób dziennie ma objawy infekcji. - - dodał. Zadeklarował, że jeśli pojawi się sprawdzona szczepionka na Covid-19, sam na pewno się zaszczepi i będzie to rekomendował swojej rodzinie.
Szumowski pytany, co teraz robi jego resort i rząd, aby zapobiec drugiej fali epidemii koronawirusa na jesieni, odpowiedział, że zostały powołane zespoły ekspertów w Ministerstwie Zdrowia oraz w każdym województwie do opracowania "logistyki i strategii w zakresie przyjmowania chorych z objawami infekcji górnych dróg oddechowych, zwiększenia jeszcze puli testów oraz logistyki szpitali jednoimiennych".
Zastrzegł, że epidemia to jest "takie dzikie zwierzę". - - powiedział Szumowski.