Dziennik Gazeta Prawana logo

Rząd walczy z wrogimi przejęciami… z Polski

28 lipca 2020, 08:59
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Jarosław Kaczyński
<p>Jarosław Kaczyński</p>/ShutterStock
Ustawa mająca przeciwdziałać wrogim przejęciom zawiera przepis, który utrudni rozwój polskim firmom. Projektodawca broni regulacji, prawnicy krytykują, a posłowie przyznają, że nie wiedzieli, co głosowali.

W ostatni piątek weszły w życie przepisy mające uniemożliwić wykupowanie polskich firm przez niechcianych u nas inwestorów (Dz.U. z 2020 r. poz. 1086). Ci spoza UE, EOG i OECD będą musieli zgłaszać chęć nabycia co najmniej 20-proc. pakietów udziałów istotnych z polskiego punktu widzenia spółek do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Szkopuł w tym, że przepisy zredagowano tak, że zgłoszeń dokonywać będą musieli również polscy przedsiębiorcy, którzy istnieją krócej niż dwa lata.

– mówi prof. Michał Romanowski z UW, adwokat, partner w kancelarii Romanowski i Wspólnicy.

Kluczowe dwa lata

Problematyczny jest nowo dodany art. 12a ust. 1 pkt 1 lit. b ustawy o kontroli niektórych inwestycji określający, które podmioty muszą zgłaszać chęć nabycia udziałów prezesowi UOKiK. Wskazano w nim, że zrobić to powinien „podmiot, który nie posiada lub nie posiadał od co najmniej dwóch lat od dnia poprzedzającego zgłoszenie siedziby na terytorium państwa członkowskiego”. Oznacza to, że skomplikowaną procedurę przejęcia muszą przejść przedsiębiorcy, którzy istnieją mniej niż dwa lata. Choćby powstali w Polsce, udziałowcami byli Polacy, a wszelki kapitał firmy pochodził z Polski. 

 – zauważa radca prawny Maciej Kacymirow, partner lokalny w kancelarii Greenberg Traurig Grzesiak.

Podobnie twierdzi radca prawny Jakub Pietrasik, senior associate w kancelarii Wolf Theiss. Jego zdaniem znowelizowana ustawa zawiera wiele nieprecyzyjnych przepisów, które utrudnią jej stosowanie w praktyce. Generuje to ryzyko transakcyjne, które należy uwzględnić już na etapie planowania transakcji fuzji i przejęć w Polsce.

– twierdzi prawnik.

Wskazuje, że z celowościowego punktu widzenia zapewne nie chodziło o uniemożliwienie rozwijania się przez polskie spółki. – – mówi mec. Pietrasik. 

Obrona przed patologią

Ministerstwo Rozwoju oraz UOKiK w jednobrzmiących odpowiedziach na naszą prośbę o komentarz twierdzą, że nie można mówić o żadnym błędzie.

"Przesłanka posiadania od co najmniej dwóch lat siedziby w jednym z państw UE, EOG czy OECD ma na celu uniknięcie sytuacji, w których do kontroli inwestycji nie dochodzi tylko ze względu na założenie nowego podmiotu w jednym z wyżej wymienionych krajów przez zagranicznego inwestora (zagraniczny kapitał). Kryterium siedziby np. na terytorium RP nie jest wystarczające, bo cudzoziemcy oraz zagraniczne spółki, fundusze itp. także mogą założyć spółkę czy inny podmiot zbiorowy” – czytamy w przesłanym stanowisku. A także, że „w celu uniknięcia wątpliwości interpretacyjnych powyższe stanowisko znajdzie swoje odzwierciedlenie również w wyjaśnieniach Prezesa UOKiK do ustawy na stronie uokik.gov.pl”.

zwraca jednak uwagę Maciej Kacymirow.

Profesor Michał Romanowski spostrzega, że katalog działalności, w których inwestycje będzie trzeba zgłaszać, zakreślono szeroko. Zgłosić nabycie będzie trzeba nie tylko w przypadku inwestycji w sektor telekomunikacyjny i zbrojeniowy, lecz np. w firmy zajmujące się przetwórstwem mięsnym lub mlecznym i we wszystkie spółki publiczne. W efekcie ograniczenia w nabyciu mogą dotyczyć wielu polskich przedsiębiorców.

Co ciekawe, uzasadnienie wprowadzonego przepisu przedstawiane teraz rozmija się z tym prezentowanym w Sejmie. Czterech posłów, których spytaliśmy, czy wiedzieli, że zagłosowali za wprowadzeniem ograniczeń także dla młodych polskich przedsiębiorców, przyznało, że nie miało tej świadomości. Byli przekonani, że chodzi o utrudnienie przejmowania polskiego majątku przez zagraniczny kapitał, głównie z Rosji i Chin.

Marek Ast (PiS), przewodniczący sejmowej komisji sprawiedliwości, przyznaje, że choć rozumie stanowisko resortu rozwoju i UOKiK, optowałby za stworzeniem innego modelu ograniczania ryzyka wrogich przejęć.

– mówi Ast.

Zgodnie z ustawą osiągnięcie lub nabycie znaczącego uczestnictwa czy dominacji w przedsiębiorstwie podlegającym ochronie bez złożenia zawiadomienia lub mimo sprzeciwu prezesa UOKiK będzie nieważne z mocy prawa. Grozić za to będzie kara grzywny w wysokości do 50 mln zł oraz kara pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do pięciu lat.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj