Formalnie sprawę do Trybunału Konstytucyjnego przekazał w piątek premier Mateusz Morawiecki. mówił rzecznik rządu Piotr Müller.
Z żądaniem wypowiedzenia traktatu wystąpiła Solidarna Polska. PiS, kierując sprawę do oceny przez sędziów konstytucyjnych, chce wybrnąć z kłopotów koalicyjnych. Z jednej strony wysłanie wniosku oddala w czasie rozstrzygnięcie problemu; z drugiej PiS może mieć nadzieję, że orzeczenie TK rozwiąże problem. Tyle że już pierwsze starcie z ugrupowaniem Zbigniewa Ziobry może nastąpić właśnie w trybunale. Zgodnie z procedurą w postępowaniu uczestniczy także prokurator generalny – sam Ziobro będzie miał więc okazję pokazać różnice między stanowiskiem premiera a jego. Wypowiedzi wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego sugerują, że będzie to radykalna ocena. mówił wiceminister Romanowski w Radio Maryja w audycji „Wojna cywilizacji – zagrożenie dla Polski”.
W rozmowie z DGP polityk Solidarnej Polski podkreśla, że problem nie dotyczy wyłącznie sporu prawnego. tłumaczy. Według niego zarzuty natury prawnej to jedno, ale druga sprawa to niezgodność konwencji z wartościami porządku prawnego, takimi jak ochrona rodziny. mówi.
Koalicjant PiS obawia się, że czekanie na rozstrzygnięcie w TK może znacząco opóźnić sprawę i w efekcie ją rozwodnić. Zwłaszcza że konwencję stambulską rozpatruje również Trybunał Sprawiedliwości UE. Chodzi o możliwość przyjęcia dokumentu przez całą UE w momencie, kiedy kilka krajów wciąż jej nie ratyfikowało.
To nie pierwsza kontrowersyjna sprawa, którą rząd próbuje rozwiązać, kierując wniosek do TK. Kiedy 8 kwietnia Trybunał Sprawiedliwości UE postanowił zawiesić działanie Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym w ramach środka tymczasowego, szef rządu zapowiedział skierowanie pytania do TK, czy postanowienie sędziów z Luksemburga było zgodne z polską ustawą zasadniczą. Ostatecznie wniosek do TK skierowała sama Izba Dyscyplinarna w SN 10 kwietnia. Kwestia ta do tej pory nie została rozstrzygnięta. W TK nie wyznaczono składu sędziowskiego, nie wpłynęły też jeszcze opinie od wszystkich wskazanych organów. Obok MSZ i RPO, którzy nadesłali już dokumenty, nie zrobili tego prokurator generalny, Sejm i Prezydent RP.
Co więcej, negatywny wydźwięk orzeczenia wcale nie jest pewny, nawet jeśli TK będzie miał zastrzeżenia do przepisów konwencji. –podkreśla konstytucjonalista dr hab. Jacek Zaleśny z UW. Choć oczywiście nie można wykluczyć także, że TK uzna niekonstytucyjność umowy.podkreśla Zaleśny.
Nie wiadomo, kiedy TK może wydać rozstrzygnięcie; doświadczenia pokazują, że może to potrwać nawet nie miesiące, lecz lata. Choć w PiS konwencja jako taka nie ma adwokatów, to politycy boją się kosztów jej wypowiedzenia. – mówi polityk PiS.
Dlatego w rządzie rozważane są jeszcze dwa dodatkowe rozwiązania. Po pierwsze, znalezienia sojuszników na forum UE i przygotowania konwencji prawa rodziny. Drugi pomysł to zgłoszenie do konwencji stambulskiej dodatkowego protokołu interpretacyjnego.