Według informacji PGG, obecnie w podziemnym proteście bierze udział ok. 65 osób. Szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz ocenił podczas konferencji prasowej, że w poniedziałek do wieczora liczba protestujących w ten sposób górników wzrośnie do około stu. Zapowiedział też podobne protesty w innych kopalniach PGG.
Ponadto od wtorku w kolejnych kopalniach mają odbywać się tzw. masówki, podczas których związkowcy przedstawią górnikom swoją ocenę sytuacji i przyczyny rozpoczętego protestu.
Związki chcą rozmawiać z przedstawicielami rządu o tempie i zasadach transformacji górnictwa i energetyki oraz - w tym kontekście - o przyszłości Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego. Oceniają, że proces odchodzenia od węgla powinien być rozłożony na ok. 40 lat.
Według Kolorza, protesty w kopalniach Ruda i Wujek, które w pierwotnym planie naprawczym dla PGG przeznaczono do likwidacji, wybuchły spontanicznie, a związkowcy zajęli się ich koordynacją, dostarczaniem protestującym żywności, zapewnieniem opieki zdrowotnej, kontaktem z rodzinami protestujących itp. - powiedział lider regionalnej "S".
Po kolejnych zmianach, w poniedziałek i kolejnych dniach, do akcji mają włączać się następni górnicy. Liczba protestujących - jak mówią związkowcy - jest płynna i będzie się dynamicznie zmieniać.
– mówił Kolorz.
Np. w kopalni Halemba, gdzie protestuje obecnie ok. 50 górników, protestujący przebywają ponad tysiąc metrów pod ziemią. – powiedział szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności.
Obecnie – według informacji PGG – w dwóch częściach kopalni Ruda protestują pod ziemią łącznie 62 osoby (49 w Halembie i 13 w ruchu Pokój), a w kopalni Wujek protest prowadzi trzech górników. Związkowcy informowali wcześniej także o proteście w ruchu Bielszowice, również należącym do kopalni Ruda.
Członkowie MKPS postanowili, że w najbliższy piątek, 25 września, ulicami Rudy Śląskiej – jednego z najbardziej górniczych miast - ma przejść duża manifestacja - wymarsz protestujących zaplanowano na godzinę 16.00.
– zapowiedział Kolorz, oceniając, iż ponad 130-tysięczna Ruda Śląska to miasto najszybciej obecnie zagrożone strukturalnym bezrobociem w związku z możliwą likwidacją kopalni Ruda.
W poniedziałek minął termin, w którym związkowcy oczekiwali rozpoczęcia rozmów z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego. Jak mówił Kolorz, MKPS nadal liczy na rozmowy z premierem, chociaż związki deklarują też gotowość rozmów z innymi przedstawicielami rządu, pod warunkiem, że będą to osoby z pełnomocnictwem Mateusza Morawieckiego, upoważnione przez niego do negocjacji i zawarcia ewentualnego porozumienia.
Związkowcy chcą rozmawiać o zasadach transformacji górnictwa i energetyki oraz - w tym kontekście - o przyszłości Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego. Uważają, że transformacja regionu powinna być rozłożona na około 40 lat i kwestionują tempo odchodzenia od węgla w energetyce, wynikające z projektu Polityki Energetycznej Polski do 2040 r. Ich zdaniem, realizacja tej polityki oznaczałaby zamknięcie kopalń węgla kamiennego do 2036-37 r., co przyniosłoby - ich zdaniem - katastrofalne skutki społeczne i gospodarcze.
Przed tygodniem związkowcy ogłosili pogotowie strajkowe i reaktywowali Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy. W jego skład weszły największe działające w regionie związki: Solidarność, OPZZ, Kadra i Sierpień'80. Kolejne posiedzenie MKPS zaplanowano w Katowicach na wtorkowe popołudnie. Również we wtorek związkowcy mają przedstawić aktualne informacje o skali rozpoczętego w kopalniach protestu pod ziemią.