W poniedziałek o godz. 20 zbiera się zarząd PO, by omówić wyniki konsultacji politycznych, jakie w weekend prowadził lider PO Borys Budka.

Reklama

Przewodniczący Borys Budka zwołał zarząd Platformy Obywatelskiej, żeby przeanalizować obecną sytuację polityczną w Polsce. Mamy do czynienia z kryzysem politycznym, rząd traci większość, Platforma Obywatelska jako największa partia opozycyjna musi być przygotowana do reakcji na tę sytuację - powiedział PAP rzecznik PO Jan Grabiec.

Dodał, że sytuacja polityczna będzie się zmieniać, więc "konieczne było uzgodnienie taktyki na najbliższe dni". Musimy być przygotowani na różne ewentualności, zarówno na poszukiwanie większości parlamentarnej, jak i na przedterminowe wybory - zaznaczył Grabiec.

Także sekretarz generalny PO Marcin Kierwiński zapewniał, że Platforma zrobi wszystko, aby "skrócić męki tego beznadziejnego rządu". Jeżeli będzie przestrzeń do tego, aby doprowadzić do skrócenia kadencji Sejmu, na pewno z tej przestrzeni skorzystamy. Na dziś jednak wydaje się, że jest to rozgrywka w obozie władzy, której celem jest indywidualnie (minister sprawiedliwości, PG) Zbigniew Ziobro, a Kaczyński ma cały czas pełną dominację nad obozem prawicy - powiedział.

Jedno jest pewne, racją stanu Polski i całej opozycji jest odsunięcie PiS od władzy, jeśli pojawi się tego typu możliwość, na pewno z niej skorzystamy - dodał Kierwiński.

Doprecyzował, że "chodzi o odsunięcie od władzy poprzez przyspieszone wybory", a nie o tworzenie przez obecną opozycję jakiejkolwiek koalicji rządowej. Jest rzeczą naturalną, że z żadną osobą, która w ostatnich latach łamała konstytucję my rozmawiać nie będziemy - podkreślił.

Według informacji PAP w poniedziałek po godz. 13 zbierze się kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości, które podejmie decyzję w sprawie przyszłości Zjednoczonej Prawicy oraz dalszej obecności w rządzie polityków Porozumienia i Solidarnej Polski, w tym szefa resortu sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

To skutek m.in. piątkowego głosowania nad projektem noweli o ochronie zwierząt autorstwa PiS, po którym doszło do kryzysu w Zjednoczonej Prawicy. Mimo dyscypliny podczas głosowania, przeciw nowelizacji opowiedziało się 38 posłów z klubu PiS, w tym wszyscy posłowie Solidarnej Polski oraz dwóch z Porozumienia; 15 posłów partii Jarosława Gowina wstrzymało się od głosu. Od tego czasu politycy PiS wielokrotnie powtarzali, że dotychczasowej koalicji rządowej praktycznie już nie ma.