Premier w rozmowie z "GP" zapewnił, że rząd ma strategię walki z epidemią, rozpisaną w zależności od rozwoju sytuacji. Wskazał, że Polska chce "iść drogą środka – z determinacją chroniąc zdrowie i życie ludzi, ale też minimalizując skutki epidemii dla życia gospodarczego". Podkreślił, że aby walka z epidemią była skuteczna, konieczne jest przestrzeganie rygorów sanitarnych.
- powiedział. Pytany, co jest najsłabszym elementem opieki zdrowotnej, wskazał na "tempo wzrostu nowych zachorowań, które zależy od odpowiedzialności i samodyscypliny nas wszystkich".
Morawiecki poinformował, że obecnie mamy do dyspozycji ok. 20 tys. łóżek szpitalnych dla pacjentów z COVID-19. W kolejnym etapie jesteśmy w stanie wygenerować w systemie jeszcze kolejnych 10–15 tysięcy łóżek. - powiedział.
- podkreślił.
Przypomniał, że wkrótce niepubliczne szpitale oddadzą do dyspozycji ponad tysiąc łóżek i stanowisk dla pacjentów z COVID.
Premier skomentował również zarzuty ze strony opozycji, że dostawcą sprzętu zakupionego przez MZ był handlarz bronią. Ocenił, że "łatwo jest uprawiać skrajny populizm w czasach zarazy" i przypomniał, że wiosną "państwa wydzierały sobie maseczki, przejmowały całe transporty medyczne, nie mówiąc już o respiratorach, które były na wagę złota".
- powiedział.
- dodał. Wskazał, że "dzięki wielkiej determinacji ówczesnego kierownictwa mamy dziś ponad 3 tys. respiratorów czekających na podłączenie".
Powiedział, że jeśli liczba pacjentów hospitalizowanych osiągnie poziom 40 tys. – a właśnie przed takimi wartościami chcemy się obronić poprzez obostrzenia - wówczas możemy założyć, iż zapotrzebowanie na respiratory osiągnie poziom 4 tys. Premier pytany, czy wówczas damy radę pomagać najbardziej chorym, odpowiedział, że "będzie to bardzo trudne i pewnie będą przypadki, w których logistyka zawiedzie, ale zasadniczo, w skali Polski, chcemy mieć dostępnych więcej łóżek niż osób chorych, które ich potrzebują".
- powiedział.
Premier ocenił, że niedostateczna liczba kadry lekarskiej to efekt tego, że przez lata kształcono zbyt mało medyków, a część z nich wyjechała za granicę. Podkreślił, że jedną z pierwszych decyzji rządu PiS było zwiększenie liczby miejsc na studiach medycznych.
- powiedział.
Podkreślił, że pracownicy medyczni mają zapewnione szkolenia do pracy z chorymi na COVID. Do pracy - pod nadzorem specjalistów - będą mogli zostać skierowani również np. studenci, doktoranci, osoby kształcące się w zawodzie medycznym oraz ratownicy medyczni. Poinformował, że 100 tys. żołnierzy zostało przeszkolonych do udzielania pierwszej pomocy medycznej oraz pobierania próbek od potencjalnie chorych na COVID-19.
Pytany o decyzję o zamknięciu siłowni i fitnessklubów, premier wskazał że zdaniem epidemiologów w tych miejscach było duże ryzyko zakażeń. Zapewnił jednak, że rząd ma gotowy pakiet wsparcia dla branż, które najbardziej ucierpią. Zadeklarował, "że jak tylko uda się w ciągu kilku najbliższych tygodni zdusić skalę zachorowalności, to przy zachowaniu standardów sanitarnych branża fitness będzie mogła wrócić do działalności".
Premier był pytany, jak ocenia stabilność większości rządowej po kryzysie sprzed kilku tygodni. Zdaniem Morawieckiego większość rządowa "jest stabilna i daje nam trzyletnią perspektywę skutecznego rządzenia, ale także efektywnego reformowania naszego kraju".
Pytany, czy nie obawia się, iż wicepremier (Jarosław) Kaczyński "stanie się faktycznym superpremierem", Morawiecki powiedział:
Premier zwrócił się również do polityków opozycji, aby "mieli w sobie tę refleksję, że to właśnie teraz być może jest – ze względu na niewyobrażalną skalę wyzwań – najważniejszy moment w ich służbie Polsce". "Co z niego zapamiętają za 2–3 lata? Własne krzyki, epitety, pogróżki? Namawiam, jeszcze raz bardzo mocno namawiam do wyboru wspólnotowego działania. Telefon do mnie jest szeroko znany, zawsze jestem gotów do rozmów o Polsce" - powiedział.