- Padały bardzo złe słowa, pełne złych emocji - mówi Barbara Nowacka w rozmowie z "Faktem". - Mam nadzieję, że ktoś to nagrał, bo nie chcę mi się uwierzyć w to, co usłyszałam. Nazwał nas "ruską agenturą". Mówił też, że "wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji to słuszna decyzja", powiedział też do mnie, że "nie powinnam się odwoływać do własnej matki, bo co ja wiem" - dodaje posłanka KO, dodatkowo zbulwersowana faktem, że w kontekście bieżącej awantury wyciągane jest nazwisko jej matki, Izabeli Jarugi-Nowackiej, która zginęła w katastrofie smoleńskiej 10 kwietnia 2010 roku.

Reklama

- To wszystko było agresywne, napastliwe, niechętne, pełne złych emocji - mówi "Faktowi" Barbara Nowacka. Według jej relacji Jarosław Kaczyński miał oskarżyć też opozycję o "podpalanie Polski". - Naprawdę trudno było tego słuchać, aż nie wierzę, że to usłyszałam - podsumowuje posłanka.

Od czwartku w całej Polsce trwają wielotysięczne protesty przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego. To skutek orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że przepis zezwalający - na mocy ustawy z 1993 r. - na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, jest niezgodny z konstytucją.