Terlecki nazwał Jackowskiego "szkodnikiem".

Reklama

Prawdę mówiąc już mi ręce opadają; już nie wiem, czy dywanik cokolwiek pomoże - tak szef klubu PiS Ryszard Terlecki skomentował głosowania senatora PiS Jana Marii Jackowskiego, który był m.in. przeciw zniesieniu zakazu handlu w niedzielę 6 grudnia.

Pan marszałek Terlecki powinien zostać odwołany - odpowiedział Jackowski. Pytany, czy obawia się konsekwencji odparł: "ja się boję tylko pana Boga".

Senator skomentował tę słowną przepychankę w rozmowie z TVN24. Powiedział, że jego żadne sankcje, które mogą dotyczyć członka partii nie dotyczą, bo jest członkiem klubu parlamentarnego, a nie członkiem partii PiS. Słowa Terleckiego uznał za "przykre".

"Zawsze broniłem programu Prawa i Sprawiedliwości"

Ponieważ akurat należę do polityków, którzy poważnie traktują nasze zobowiązania programowe, wyborcze. Zawsze broniłem programu Prawa i Sprawiedliwości. Jeżeli krytykowałem obóz Zjednoczonej Prawicy to w sytuacjach, kiedy następowało odejście do tego programu, czy deklaracji moralnych jakiś liderów - mówił.

Największą karą, jaka może być udzielona członkowi klubu parlamentarnego, to jest jego wykluczenie. Odbywa się to wtedy na podstawie wniosku przewodniczącego klubu i jest to głosowane w obecności co najmniej połowy członków klubu parlamentarnego, a nasz klub liczy około 300 osób. Jeżeli taki wniosek uzyska większość, to jest się wykluczonym - powiedział.

Jackowski ocenił, że wymiana zdań z Terleckim, "która może zaskoczyła wiele osób, była spowodowana brakiem kultury dialogu".

Kultura dialogu przejawia się między innymi w tym, że rozmowy, które dotyczą kwestii personalnych i kwestii wewnętrznych odbywają się nie poprzez media - powiedział.

Wyrzucał już premiera Gowina, mówił, że nie będzie członkiem rządu, a został on wicepremierem. Po co te słowa było mówić publicznie? Gdyby pan marszałek ze mną porozmawiał, to inaczej by ta sprawa wyglądała. Ja jestem dobrze oceniany przez swoich wyborców, postanowiłem zareagować - powiedział.

Pytany o to, czy zadzwoni do marszałka Terleckiego, powiedział, że jeśli "szef ma do niego jakieś uwagi, to on czeka na telefon".

W programie poruszony został temat szczepienia na koronawirusa w Polsce. Senator stwierdził, że "może się okazać, że szczepionka nie da tego, na co liczy premier, bo mało kto się zaszczepi.