Dziennik Gazeta Prawana logo

Wałęsa: Kobiety walczące powinny zaproponować rewolucyjne zmiany, pasujące do tej epoki

16 grudnia 2020, 12:13
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Lech Wałęsa
<p>Lech Wałęsa</p>/PAP
Dzisiaj walczymy nie z systemem, ale ludźmi, którzy go niszczą - powiedział dziennikarzom w środę Lech Wałęsa po złożeniu kwiatów pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców w Gdańsku z okazji 50. rocznicy krwawych wydarzeń z grudnia 1970 roku. Co jeszcze mówił były prezydent?

Wałęsa złożył kwiaty w towarzystwie prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz i przedstawicieli Stowarzyszenia Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Poległych Stoczniowców 1970.

"Dziś nie walczymy z systemem, ale z ludźmi, którzy go niszczą"

- – powiedział dziennikarzom Lech Wałęsa.

Jak dodał, wówczas chodziło jedynie o to, aby wywrócić system komunistyczny i zaproponować nowy – wolnościowy, oparty na trójpodziale władz. - – zaznaczył.

Wałęsa nawiązując do sytuacji w kraju powiedział, że obserwuje, co aktualnie dzieje się na ulicach. Zachęcił też do wchodzenia na jego blog. - – mówił były prezydent.

Należy doprowadzić do jednokadencyjności?

Jego zdaniem, należy przede wszystkim doprowadzić do jednokadencyjności. - – podkreślił Wałęsa.

Według niego los wyznaczył nam nowe zadanie - aby rozbić stary porządek i zbudować nowy. - - dodał.

Grudzień 1970

W grudniu 1970 r. na ulicach Gdańska, Gdyni, Szczecina i Elbląga doszło do krwawej konfrontacji między protestującymi robotnikami a oddziałami milicji i wojska, których do tłumienia protestów użyły władze PRL. Bezpośrednią przyczyną wybuchu społecznego niezadowolenia, a następnie strajków w Stoczni Gdańskiej im. Lenina i gdyńskiej Stoczni im. Komuny Paryskiej była ogłoszona podwyżka cen podstawowych artykułów spożywczych.

Według oficjalnych danych, śmierć na Wybrzeżu poniosło 45 osób, a 1165 zostało rannych. Wiele osób jest jednak przekonanych, że ofiar śmiertelnych musiało być więcej. W Gdańsku 15 i 16 grudnia zginęło łącznie 9 osób, w tym jeden milicjant.

Najtragiczniejszym dniem protestów był 17 grudnia 1970 r., tzw. czarny czwartek, gdy w Gdyni zastrzelono 18 osób, a w Szczecinie – 13 (łącznie w tym mieście zginęło 16 osób). Tego dnia kilkaset osób odniosło poważne obrażenia, wielu także bestialsko pobito. Symbolikę tego dnia oddaje fotografia pochodu niosącego na drzwiach ciało zabitego 18-letniego Zbigniewa Godlewskiego razem z zakrwawioną biało-czerwoną flagą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj