Utwór Janusza Wojciechowskiego nosi tytuł "Słodka wolność znieważania". "Sąd zezwolił właśnie nam/Mówić, że prezydent cham/Że to w niczym nie obraża/Jeśli człowiek tak uważa" - rymuje na swoim blogu Wojciechowski. "Więc skorzystam z tej wolności/I bezkarnie paru gości/Delikatnie poobrażam/Zaznaczając, że uważam" - dodaje.

Co "uważa" Janusz Wojciechowski? Że premier jest wałkoniem i leserem, a wicepremier gburem. "A ten, jak mu tam - marszałek/Zwykły bufon i pyszałek" - pisze Wojciechowski

"I tak mógłbym siedząc w Belgii/Długo miotać te obelgi/Aż ktoś odda mnie do sądu/Za zniewagę członków rządu" - zbliża się do pointy eurodeputowany. A w niej, na wszelki wypadek, gdyby jednak ktoś poczuł się urażony, cytuje słowa, który mach zamiar użyć w usparwiedliwieniu: "Proszę sądu - nie znieważam/Zaznaczyłem - tak uważam!".

Janusz Wojciechowski znany jest z tego, że lubi się popisywać. Gdy żegnał się w kwietniu 2006 roku z kolegami z PSL, zaśpiewał ułożoną przez siebie piosenkę.