Według niemal pełnych danych (po przeliczeniu 98,95 proc. głosów) w niedzielnych wyborach koalicja Fidesz-KDNP zdobyła 135 mandatów w 199-osobowym parlamencie, a więc uzyskała większość konstytucyjną. Zjednoczona opozycja, która po raz pierwszy wystawiła w każdym z jednomandatowych okręgów wyborczych tylko jednego kandydata, będzie mieć zaledwie 35 mandatów. Do parlamentu nieoczekiwanie dostała się też skrajnie prawicowa partia Nasza Ojczyzna z siedmioma mandatami oraz przedstawiciel narodowości niemieckiej, który w ubiegłej kadencji wspierał swym głosem Fidesz.
Tusk o zwycięstwie Orbana
Tusk komentując wyniki wyborów na Węgrzech na konferencji prasowej w Starachowicach (woj. świętokrzyskie) powiedział, że czasami trudno zrozumieć i uwierzyć w to, w jaki sposób premier Węgier Viktor Orban w jakimś sensie "zgwałcił demokrację organizując politykę wyłącznie pod batutę swoją, swojego urzędu i państwa, które coraz bardziej - de facto - eliminuje tę istotę demokracji, w tym wolne media i równość szans w wyborach".
- dodał lider PO.
Według niego, "dzięki temu, że w Polsce mamy realne społeczeństwo obywatelskie, że Polki i Polacy nie tylko w dużych miastach, nie tylko w Warszawie, ale wszędzie w Polsce także tutaj potrafili wyjść na ulice, kiedy były zagrożone prawa kobiet, czy kiedy atakowano niezależność sądów, czy kiedy atakowano wolność mediów, choćby TVN, to ma niezwykłe znaczenie. To powstrzymuje władzę przed opanowaniem tej przestrzeni demokratycznej, w tak bezwzględny sposób, jak to zrobił to Orban".
Tusk o "małych Putinach"
Tusk zwrócił też uwagę, że kilka godzin po ogłoszeniu wyniku wyborczego Orban powiedział, że jednym z głównych jego przeciwników w tych wyborach był prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. - ocenił szef PO.
- podkreślił Tusk.
Jego zdaniem, jest to też przestroga, "żebyśmy mieli świadomość, że ta stawka z tej konfrontacji między demokracją, a systemami typu czy , to jest wielka stawka także w tej polskiej grze o demokrację". - zaznaczył lider PO.