Dziennik Gazeta Prawana logo

Nycz: Zaprosiłem i prezydenta i premiera

24 maja 2009, 17:24
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Nycz: Zaprosiłem i prezydenta i premiera
Inne
"20 lat po odzyskaniu wolności licytujemy się na zasługi, kto więcej cierpiał, kto więcej dał" - powiedział DZIENNIKOWI abp Kazimierz Nycz. Metropolita warszawski namawia do odrzucenia takiej postawy. Na uroczystośc Dnia Dziękczynienia 7 czerwca zaprosił i prezydenta, i premiera. "Wznieśmy się ponad wzajemne animozje i razem podziękujmy za wolność" - tłumaczy abp Nycz.

Bogumił Łoziński: Przed 30 laty, 2 czerwca 1979 r. Jan Paweł II powiedział w Warszawie pamiętne słowa: . Czy spodziewał się ksiądz arcybiskup, że ten moment będzie początkiem polskiej drogi do wolności?

Abp Kazimierz Nycz*: Pewnie to zabrzmi niepoprawnie, ale absolutnie się tego nie spodziewałem. Byłem wówczas młodym księdzem, przeżywałem pielgrzymkę jako coś ważnego, miałem satysfakcję, że jestem w gronie ludzi, do których mówi papież. Jednak zupełnie nie wyczuwałem, że skutki tej wizyty przyjdą tak szybko i już w następnym roku dojdzie do wydarzeń sierpniowych.

W 1979 r. Papież położył fundament dla powstania "Solidarności". Jego nauczanie zmieniło świadomość Polaków, nasze wnętrze, dając nam siły do podjęcia działania. Jednak papieskiego nauczania nie można sprowadzać tylko do wymiaru społecznego czy politycznego. Jako chrześcijanie wierzymy, że .

Odzyskiwanie przez Polskę wolności było długim procesem, który można porównać do efektu domina. Ta pielgrzymka była jego pierwszym elementem. Z niej wyrosła wolność w sierpniu 1980 r., która trwała półtora roku. Nie potrafił jej zniszczyć stan wojenny. A potem z pracy Jana Pawła II, Kościoła, "Solidarności", opozycji demokratycznej, wszystkich ludzi walczących o wolność zrodziła się wiosna 1989 r., przemiany Okrągłego Stołu i częściowo demokratyczne wybory 4 czerwca. Nie wolno nigdy zapominać, że t.

Nie przeciwstawiałbym tych dwóch ludzi. Oni byli komplementarni, nawet jeśli w pewnych sprawach się różnili. Nie zapominajmy, że między nimi było 20 lat różnicy. Gdy powstała "Solidarność", prymas Wyszyński miał 80 lat i na pewno był ostrożny wobec nowej rzeczywistości. Natomiast papież miał inną perspektywę i widział sens "Solidarności" w kontekście swoich działań w skali całej Europy. . Jan Paweł II i Prymas Tysiąclecia na pewno są w gronie ojców naszej wolności.

Niewątpliwie zatrzymało proces odzyskiwania wolności na dłuższy czas. Na szczęście . W kazaniu na Boże Ciało w 1982 r. użyłem porównania, że ze stanem wojennym i "Solidarnością" jest jak z Konstytucją 3 maja i Targowicą oraz rozbiorami. Ducha tej konstytucji już się zgasić nie dało, ona pozwoliła nam przetrwać zabory. Podobnie stan wojenny nie zdołał zabić w Polakach ducha papieskiej pielgrzymki z 1979 r. i zrywu "Solidarności".

To była niedziela, głosiłem wówczas rekolekcje adwentowe w Krakowie. Po pierwszej nauce przyszedłem na plebanię, a tam mówią, że nie ma telewizji i radia. Uświadomiłem sobie, że to stan wojenny. Jednak mimo że , tak wielu ludzi zostało internowanych, a czołgi jeździły po ulicach, przeczuwałem, że komunistom nie uda się utrzymać rządów i do procesów demokratycznych i tak dojdzie.

Ks. Popiełuszkę znałem z Radia Wolna Europa, opowiadali o nim także ludzie, którzy jeździli do Warszawy na msze za ojczyznę. Słuchając w Radiu Wolna Europa jego prostych, mocnych kazań, wyobrażałem go sobie jako jakiegoś herkulesa, także fizycznie. Jakie było moje zdziwienie, gdy go zobaczyłem, kiedy przyjechał do ks. Kazimierza Jancarza do Mistrzejowic, gdzie akurat miałem zajęcia z klerykami na katechezach. Okazało się, że to chucherko, pokorny, trochę nieśmiały. Na tym właśnie polegała jego wielkość.

Nie traktowałbym tej tragedii w kategoriach porażki. Rola Kościoła w życiu społecznym czy politycznym z natury nie jest konfrontacyjna. W każdym czasie Kościół powinien być tym, który łączy. . O jego śmierci nie zdecydowała postawa Kościoła, lecz rządzących. Od powstania "Solidarności" ich głównym celem było utrzymanie władzy, a ks. Jerzy stanowił dla tego celu zagrożenie, więc go zamordowali.

Okrągły Stół był próbą znalezienia wyjścia z narastających wówczas konfliktów. Kościołowi zależało, aby Polska miała z tych rozmów konkretny pożytek na wiele lat. Obie strony potrzebowały arbitra, który dawałby podstawowy wymiar dobrej woli i prawdy, dlatego Kościół wydelegował swoich przedstawicieli. Wówczas nie było mądrego, który zaproponowałby lepszą metodę niż okrągły stół. Zresztą siedzieli przy nim także ci, którzy dziś go krytykują.

Błąd zrobiliśmy później. Już w styczniu 1990 r. powinniśmy wyzwolić się z ograniczeń Okrągłego Stołu, a nie dopiero we wrześniu. Po 4 czerwca było wiadomo, że system upadnie. Szybko przejmowały władzę i nikt nie zdążył im zniszczyć dokumentów z przeszłości czy szybko się uwłaszczyć. Gdybyśmy zerwali z Okrągłym Stołem na początku 1990 r., pewnie dziś bylibyśmy w innym miejscu.

Kiedy Joanna Szczepkowska ogłosiła w telewizji 4 czerwca, że komunizm w Polsce upadł. 4 czerwca można uważać za symboliczną datę odzyskania wolności, mimo że Sejm był nie w całości demokratyczny. O ile w 1979 r. nie można było przewidzieć, jak potoczą się nasze losy, o tyle 4 czerwca

Słowo „dzielić” można rozumieć na dwa sposoby: dzielić tort albo z kimś poglądy. Jak się dzieli tort, to każdy oczekuje sprawiedliwości, czyli chce dostać tyle, ile uważa, że mu się należy. Tylko w końcu z tego tortu nic nie zostanie. Natomiast dzieląc się z innymi poglądami, szukamy tego, co było wspólne w 1980 r., w okresie stanu wojennego, przy okrągłym stole i w czasie współczesnych doświadczeń. Jeśli nawet są między nami różnice, nie stawiamy ich na pierwszym miejscu. Takiej postawy w życiu społecznym i politycznym nam brakuje. Wprost przeciwnie,

Polacy powinni się uczyć jedności od ks. Popiełuszki, który skupiał wokół siebie ludzi z bardzo różnych środowisk. On swoim życiem pokazywał, jak być skromnym i jak podchodzić do problemów społecznych i politycznych. Ks. Jerzy powinien być patronem jedności Polaków.

W Dniu Dziękczynienia chcemy uczyć postawy wdzięczności za dobro w naszym życiu. Chodzi o to, aby we wzajemnych codziennych relacjach . W tym roku będziemy w sposób szczególny dziękować za papieskie pielgrzymki w 1979 r. i w 1999 r. oraz za wolność uzyskaną w 1989 r. Uroczystości odbędą się przy Świątyni Opatrzności Bożej, gdyż powinniśmy być Bogu wdzięczni za wszystkie dobro, którym nas obdarza. W tym roku zaprosiłem na nie wszystkich, także najwyższe władze państwowe z prezydentem i premierem.

*Abp Kazimierz Nycz, metropolita warszawski

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj