"Z rosnącym niepokojem obserwuje 'tiktokową' dyskusje nt. stanu finansów publicznych. Początkowy teatr o 'dziurze', czy 'pustej kasie' wydawał się tylko polityczny, teraz staje się niebezpieczny. Zwracam uwagę osobom, tworzącym te przekazy, że zaraz wejdą na grabie" – czytamy we wpisie Pawła Borysa na portalu X (dawniej Twitter).

Reklama

Zdaniem ekonomisty, taka retoryka jest niebezpieczna dla finansów publicznych i może przynieść więcej strat niż pożytku.

"Inwestorzy słuchają wypowiedzi osób, które możliwe, że za chwilę będą zarządzać finansami publicznymi w Polsce. Chodzi o wiarygodność. Nie można tworzyć wizji Armagedonu, a za chwilę wychodzić do tych samych inwestorów, żeby kupili nasze obligacje przekonując, że jest dobrze!" – dodał.

Szef PRF zaznaczył też, że finanse publiczne jego zdanie są "pod kontrolą, jak na rok kryzysowy". A osoby, które mają sprawować władze powinny zwracać większą uwagę na słowa.

"PFR od 21 nie emituje obligacji, w finansach publicznych nie ma miejsca na nowe wydatki czy obniżki podatków nie przez dług lub deficyt tylko przez regułę wydatkową i od miesięcy wie to każdy kto choć trochę to rozumie, do budżetu 24 wystarczy dodać ok 30 mld zł BGK i wszystko wiadomo" – wskazał.

"Potrzebna jest poważna debata na temat strategii gospodarczej i finansowej państwa. Ostatnią taką strategią był SOR, a w czasie kryzysów tarcza antykryzysowa. Szoki wygasają i gospodarka w 2024 odzyska stabilność. Jest masa wyzwań, ale też szans. Jaki jest realny plan?" – pyta na koniec swojego wpisu szef PFR.