Marcin Kierwiński zapowiada pozew wobec Jacka Protasiewicza o to, że ten sugerował, że problemy z mikrofonem byłego ministra spowodował alkohol. Były wicewojewoda nic sobie z tego nie robi i kpi z groźby procesu.
Marcin Kierwiński zapowiadał pozwy wobec ludzi, którzy sugerowali, że jego przemówienie na obchodach Dnia Strażaka były po alkoholu. Teraz spełnia swe groźby. Jeden dotyczy byłego polityka - kiedyś Platformy - a aktualnie nie wiem. Chyba bez przynależności - powiedział. I dodał, że dotyczy to Jacka Protasiewicza.
Protasiewicz kpi z pozwu
Były europoseł i były wicewojewoda zareagował na słowa Kierwińskiego w swoim stylu. "To była koszmarna noc. Po tym wywiadzie nie mogłem zasnąć. Ogarnął mnie jakiś straszny lęk. Wyobraziłem sobie, że będę skazany na loch głodowy, madejowe łoże lub - co najgorsze - na garotę!" - kpił Jacek Protasiewicz.
Napisał też, że liczy na "fajny proces z biegłymi od uzależnień i techniki nagłośnieniowej" i przy udziale mediów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Andrzej Mężyński
<p><span>Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.</span></p>
Zobacz
|