Jak podkreśla amerykanista z UW, komentując aktualną sytuację dla portalu Dziennik.pl, Donald Trump realizuje swoje założenia. Działania Trumpa wskazują na determinację w pełnej implementacji założeń Narodowej Strategii Bezpieczeństwa (ang. NSS) odnośnie zachodniej hemisfery. Prezydent USA chce z niej uczynić strefę wolną od obecności obcych mocarstw (Chin, Rosji i Iranu) oraz w pełni kontrolowaną pod względem architektury bezpieczeństwa przez Waszyngton - uważa prof. Szczepański.
Zdaniem specjalisty strategia ta ma jeden nadrzędny cel – przygotowanie Stanów Zjednoczonych do długiej rywalizacji z Chinami poprzez "przeczekanie' ich problemów demograficznych i społecznych.
To jednak czego nie wskazano w NSS to cel jakiemu służyć ma to przygotowanie twierdzy-Ameryka. Celem jest przeczekanie Chin, które ze swoją armią jedynaków (tzw. pokolenie ‘małych cesarzy’), starzejącym się społeczeństwem i zdestabilizowaną strukturą społeczną tj. nadwyżką kilkudziesięciu milionów mężczyzn nad kobietami, w dłuższej perspektywie będą miały coraz większe trudności w udziale w pełnoekranowym konflikcie - zaznacza.
Ekspert zwraca uwagę, że zmiany demograficzne w Chinach muszą przełożyć się na ich sytuację gospodarczą i polityczną. W tym czasie USA zachowują przewagę strukturalną.
USA w tym samym czasie są państwem o rosnącej populacji, pielęgnującym kult weteranów, z armią ochotniczą, w której od początku służby trzeba być gotowym na udział w misji zagranicznej - mówi amerykanista.
Grenlandia jako klucz do bezpieczeństwa USA
W tym kontekście Grenlandia przestaje być egzotycznym tematem, a staje się jednym z kluczowych punktów globalnej układanki. Do tego jednak, żeby przeczekać Chiny trzeba zabezpieczyć własne podwórko i bazę surowcową. Grenlandia jest jednym z kolejnych celów ‘zbierania ziem amerykańskich’. Grenlandia jest kluczem do kontroli przejścia północnego, a jej wody są dogodnym miejscem dla ukrycia Rosyjskich, czy Chińskich łodzi podwodnych - wskazuje ekspert.
Trump już wcześniej otwarcie mówił o znaczeniu wyspy dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Donald Trump jasno wskazywał, że ta największa wyspa świata jest absolutnie niezbędnym elementem nowej architektury bezpieczeństwa USA. Przejęcie jej siłowo wydaje się jednak jeszcze mało prawdopodobne - dodaje.
Plan bez użycia siły? Waszyngton stawia na COFA
Jak zauważa prof. Szczepański, Waszyngton rozważa rozwiązanie, które pozwoliłoby przejąć kontrolę nad bezpieczeństwem Grenlandii bez militarnej eskalacji. "The Economist" donosił, że Waszyngton przygotowuje rozwiązanie nieinwazyjne tj. Porozumienie o Dobrowolnym Stowarzyszeniu (Compact of Free Association, COFA). Tego typu porozumienia USA posiada z krajami Pacyfiku jak Wyspy Marshala czy Palau. - wskazuje.
Problem polega jednak na statusie samej Grenlandii. Problemem jest to, że Grenlandia nie jest suwerennym państwem, a autonomicznym terytorium Danii, która to rozciąga swoją politykę bezpieczeństwa nad wyspą - wskazuje komentator.
I dodaje, że USA mogą próbować rozgrywać napięcia między Kopenhagą a władzami Grenlandii.Prawdopodobnie na to drugie gra Waszyngton, który od początku kadencji Donalda Trumpa i podniesienia kwestii Grenlandii stara się podkreślać jak bardzo Kopenhaga zawiodła mieszkańców wyspy i o ile lepiej będzie im pod patronatem USA - zauważa specjalista.
USA - GRENLANDIA - DANIA. Wojna informacyjna zamiast desantu?
Zdaniem prof. Szczepańskiego rosnąca liczba publikacji i treści internetowych dotyczących duńskiej polityki wobec Grenlandii nie jest przypadkowa. W tym kontekście pojawiające się po angielsku (ale i po polsku) coraz częściej artykuły, wpisy w mediach społecznościowych i memy dotyczące polityki kolonialnej Danii względem Grenlandii, porywania dzieci Inuickich i braku rozliczenia się z przeszłością nie do końca powinny być traktowane jako przypadek - zaznacza.
Choć opcja siłowa formalnie nie została wykluczona, ekspert uważa ją dziś za mało realną.
Nowy kształt architektury bezpieczeństwa międzynarodowego nakreślony w NSS zakłada utrzymanie sojuszu z Europą przy równoczesnym przejęciu całkowitej kontroli nad zachodnia hemisferą. Nie da się skutecznie osiągnąć obu celów antagonizując kraje NATO - podkreśla.
Ostateczny cel pozostaje jednak niezmienny.Celem ostatecznym jest przygotowanie zaplecza i wyczyszczenie przedpola przed ewentualną konfrontacją z Chinami, lub przeczekanie aż demografia i problemy wewnętrzne sparaliżują wystarczająco mocno Kraj Środka - stwierdza ekspert.
W tej perspektywie najbardziej prawdopodobne są rozwiązania finansowe i dyplomatyczne, choć wymagające ustępstw ze strony Danii. W tej perspektywie próba finansowego i dyplomatycznego rozwiązania kwestii Grenlandii wydaje się najbardziej prawdopodobna, przy czym niezbędna będzie tu zgoda na pewne ustępstwa ze strony Kopenhagi, która wydaje się mieć dość mocne stanowisko w sprawie swojej de facto kolonii w Ameryce - podsumowuje prof. Jarosław Szczepański.
Grenlandia na celowniku administracji Trumpa
Administracja Donald Trump coraz ostrzej sygnalizuje, że USA mają apetyt na Grenlandię. Doradca prezydenta Stephen Miller zakwestionował w CNN zwierzchność Danii nad wyspą i nie wykluczył użycia siły, podkreślając, że "żyjemy w realnym świecie rządzonym siłą". W tle pojawiają się także polityczne i medialne prowokacje oraz powołanie specjalnego wysłannika USA ds. Grenlandii, którego celem ma być jej "włączenie do Stanów Zjednoczonych".
Grenlandzkie władze stanowczo odrzucają te sugestie, podkreślając, że Grenlandia jest demokratycznym krajem i częścią NATO. Również Europa mówi "nie" Waszyngtonowi. Przywódcy siedmiu państw europejskich – w tym Polski, Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii – we wspólnym oświadczeniu opublikowanym przez premierkę Danii Mette Frederiksen podkreślili, że tylko Dania i Grenlandia mogą decydować o swojej przyszłości, a bezpieczeństwo Arktyki musi być budowane we współpracy w ramach NATO, z poszanowaniem suwerenności i nienaruszalności granic.