Mimo trudności wynikających z ataków rakietowych i dronowych Rosji ukraiński przemysł zbrojeniowy pozostaje aktywny od początku pełnoskalowej wojny, jednak nie jest w stanie zaspokoić wszystkich potrzeb wynikających z bieżącej sytuacji. Dotyczy to zwłaszcza najbardziej zaawansowanych i skomplikowanych technologicznie systemów: obrony przeciwlotniczej, samolotów wielozadaniowych i pocisków balistycznych. Te zdolności, kluczowe dla prowadzenia wojny z Rosją, Kijów otrzymuje od partnerów zagranicznych.
Jaka broń dla Ukrainy?
W 2025 roku ukraińskie władze podpisały szereg listów intencyjnych dotyczących dostaw broni: zakupu i produkcji niemieckich bojowych wozów piechoty Lynx czy szwedzkich samolotów Gripen-E. Mimo to nadal otwarte jest pytanie, ile z nich doczeka się praktycznej realizacji. Dopóki trwają aktywne działania wojenne, najprawdopodobniej priorytetem pozostaną bieżące dostawy, a inwestycje na terytorium Ukrainy zostaną odłożone na czas po podpisaniu rozejmu.
Mimo tych ograniczeń jest duża szansa, że w tym roku na Ukrainę trafią pierwsze szwedzkie samoloty wielozadaniowe JAS-39 Gripen: w pierwszej kolejności starsze wersje C/D, a dopiero później nowsze E/F. Pojawienie się tych maszyn byłoby znaczącym wzmocnieniem ukraińskiego lotnictwa. Według ukraińskiego portalu Defense Express w 2026 roku miałoby to być do 14 sztuk; list intencyjny zakłada dostawę łącznie 150 samolotów tego typu.
Obecnie w służbie pozostaje ok. 45 samolotów F-16 oraz pięć Mirage 2000, jednak w obecnych uwarunkowaniach (konieczność zwalczania dronów i rakiet, misje wsparcia jednostek naziemnych) każdy kolejny samolot zwiększa zdolności po stronie ukraińskiej. Tym bardziej, że szwedzkie Gripeny mogą być wyposażone w pociski powietrze-powietrze typu Meteor, zdolne do zwalczania celów odległych o 200 km. To pozwoliłoby na ograniczenie zagrożenia ze strony rosyjskiego lotnictwa, w tym rosyjskich bombowców taktycznych, zrzucających bomby szybujące (KAB) z odległości 70-80 km od linii frontu.
Również ze Szwecji planowana jest dostawa drugiego samolotu wczesnego ostrzegania Saab 340 – według portalu Kyiv Post pierwszy z nich został przekazany Ukrainie w sierpniu 2025 roku. W połączeniu z modernizacją samolotów F-16 w zakresie wymiany danych pojawi się możliwość sprawniejszego zarządzania działaniami w ukraińskiej przestrzeni powietrznej. To powinno przełożyć się na większą skuteczność prowadzonych działań, głównie defensywnych, choć zapewne pomoże też w realizacji operacji zaczepnych na linią frontu czy potencjalnie w przestrzeni powietrznej Rosji.
Kluczową kwestią pozostaje obrona przeciwlotnicza, która ma zostać wzmocniona dostawami pierwszych zestawów średniego zasięgu SAMP/T NG (nowej generacji) z Francji i Włoch. Docelowo do Ukrainy ma trafić osiem baterii tego systemu – na tyle zostało złożone wstępne zamówienie, choć należy mieć na uwadze, że jego realizacja zajmie co najmniej dekadę. W porównaniu z wcześniejszą wersją radar SAMP/T NG ma większy zasięg (400 wobec 130 km) i może śledzić jednocześnie większą liczbę celów (do 1000 wobec 130). Jego charakterystyki są porównywalne z amerykańskimi Patriotami (Ukraina posiada obecnie siedem lub osiem baterii), co jest szczególnie istotne ze względu na możliwość zwalczania pocisków balistycznych, które pozostają najpoważniejszym zagrożeniem dla ukraińskiego zaplecza. Kolejne systemy obrony przeciwlotniczej mają trafić na Ukrainę także z Niemiec - przede wszystkim kolejne zestawy rakietowe IRIS-T oraz artyleryjskie Gepard i Skyranger-35 (te ostatnie są szczególnie istotne wobec potrzeb związanych ze zwalczaniem dronów).
Niemcy mają rozpocząć również dostawy bojowych wozów piechoty (bwp) Lynx – w 2026 roku na Ukrainę ma trafić 10 tych pojazdów. Lynx jest gąsienicowym bwp, uzbrojonym w wyrzutnię pocisków przeciwpancernych i działko 35 mm; może transportować do ośmiu żołnierzy. Na razie nie jest jasne, czy i kiedy miałaby rozpocząć się seryjna produkcja tych bwp i/lub lokalizacja fabryki koncernu Rheinmetall na terytorium Ukrainy. Otwartą pozostaje też kwestia dostaw pocisków manewrujących Taurus dla ukraińskiej armii.
Siły zbrojne Ukrainy czekają także na rakiety balistyczne rodzimej produkcji FP-7 i FP-9. Mają one zostać dostarczone przez przedsiębiorstwo Fire Point, zajmujące się dotąd produkcją dronów uderzeniowych dalekiego zasięgu. Dostawy pocisków balistycznych dla Ukrainy zapowiedziała Wielka Brytania: mają to być rakiety Nightfall o zasięgu do 500 km, odpalane z mobilnych wyrzutni z głowicą o masie 200 kg. Pocisk ma zostać opracowany w ciągu 12 miesięcy specjalnie dla ukraińskiej armii – tym samym dostaw można oczekiwać raczej dopiero na początku przyszłego roku, o ile uda się dotrzymać ambitnego harmonogramu prac.
Pomoc wojskowa z Polski
Warto wspomnieć również o pomocy wojskowej z Polski. Prawdopodobnie w najbliższych miesiącach (według portalu Defense Media – już w lutym) dojdzie do realizacji zapowiadanych jeszcze w zeszłym roku dostaw samolotów MiG-29 dla Ukrainy (chodzi o kilkanaście pozostałych w Polsce maszyn tego typu; dotąd przekazano 14 sztuk). Polski wkład w wysiłek wojenny Ukrainy obejmuje także bezzałogowce i znaczenie Polski w tym kontekście będzie się zwiększać.
Pomogliśmy Ukrainie kupić amerykańską broń. Teraz przenoszą do nas część swojego przemysłu zbrojeniowego – powiedział w piątek na antenie TVP World szef polskiego MSZ Radosław Sikorski. Równolegle na terytorium Ukrainy funkcjonuje polska fabryka firmy WB Electronics, produkująca m.in. drony zwiadowcze FlyEye. Polskie firmy zwiększają też produkcję amunicji, w tym artyleryjskiej 155 mm, co może przełożyć się na dostawy dla Ukrainy. Polska będzie realizować serwis i obsługę już dostarczonego Kijowowi uzbrojenia – w tym armatohaubic Krab, transporterów opancerzonych Rosomak, czołgów Leopard 2 i innych, a także czołgów T-72 różnych wersji i podobnego uzbrojenia, dostarczonego w pierwszych miesiącach pełnoskalowej wojny.
Brak przełomu?
Biorąc pod uwagę obecny charakter konfliktu, w którym większość aktywności opiera się na wykorzystaniu dronów bezpośrednio nad polem walki, wspomniane dostawy prawdopodobnie nie doprowadzą do zasadniczego przełomu – nie mają wpływu na kluczowe elementy rosyjskiego potencjału wojskowego w stopniu, jaki wymusiłby zmianę polityki Moskwy. Mimo to ich realizacja powinna zwiększyć odporność Ukrainy na rosyjskie ataki (zwłaszcza na poziomie strategicznym, gdy mowa o zwalczaniu pocisków balistycznych, manewrujących i dronów), co ma szansę przyczynić się do szybszego podpisania porozumienia o wstrzymaniu walk przez Rosję.