Rzeczniczka głównego ukraińskiego negocjatora, Diana Dawitjan, oficjalnie potwierdziła zakończenie prac w Genewie. Obie grupy robocze rozmawiały w środę przez około dwie godziny. Mimo krótkiego czasu trwania spotkania, atmosfera była robocza i merytoryczna.
Rustem Umierow, sekretarz RBNiO Ukrainy, zaznaczył przed rozpoczęciem obrad, że ukraińska delegacja przyjechała do Szwajcarii z konkretnym planem. Teraz świat czeka na szczegółowe wnioski z tych rozmów.
Kto decydował o pokoju? Składy delegacji
Przy genewskim stole zasiedli ludzie, którzy mają realny wpływ na przebieg wojny i politykę światową. Ukrainę reprezentowali m.in.: Rustem Umierow – główny negocjator i sekretarz RBNiO, Kyryło Budanow – były szef wywiadu wojskowego (GUR), Dawyd Arachamija – szef frakcji Sługa Narodu.
Stronę amerykańską reprezentowali bliscy współpracownicy Donalda Trumpa: Jared Kushner – zięć byłego prezydenta, Steve Witkoff – specjalny wysłannik Białego Domu.
Rosja wysłała m.in.: Władimira Medinskiego – doradcę Putina, Igora Kostiukowa – szefa rosyjskiego wywiadu wojskowego.
Terytoria i bezpieczeństwo. Główne punkty sporne
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zapowiadał wcześniej, że delegacje skupią się przede wszystkim na kwestiach terytorialnych. To najtrudniejszy punkt negocjacji, który od lat dzieli obie strony. Z kolei prezydent Wołodymyr Zełenski w swoim komunikacie na Telegramie jasno określił ukraińską czerwoną linię. Dla Kijowa "prawdziwy pokój" nie istnieje bez twardych gwarancji bezpieczeństwa, które zapobiegną kolejnej agresji w przyszłości. "Przedstawiciele Ukrainy mają jasne wytyczne dotyczące każdego aspektu negocjacji. Z niecierpliwością oczekuję szczegółowego raportu" – napisał Zełenski.
Będzie ciąg dalszy. Rosja zapowiada kolejne tury
Choć środowe rozmowy dobiegły końca, to nie koniec procesu dyplomatycznego. Rosyjska agencja TASS, powołując się na Władimira Medinskiego, poinformowała, że strony planują już kolejne spotkania. Zakończenie pracy grup negocjacyjnych w Genewie to dopiero etap zamykający pewną rundę ustaleń. Teraz negocjatorzy wracają do swoich stolic, aby przedstawić wyniki liderom państw.