Pacjenci niemieckiego szpitala w Iserlohn, leżącego w okolicach Dortmundu, tylko cudem wyrwali się śmierci. W nocy budynek ogarnęły potężne płomienie. Strażacy robili, co mogli, aby uratować życie ciężko chorym ludziom. Na szczęście wygrali walkę z żywiołem. Choć 37 osób jest rannych, to jednak nikt nie zginął.
Płomienie pojawiły się w nocy w jednej ze szpitalnych sal. Leżąca tam pacjentka nie mogła uciec. Na szczęście od razu pojawili się ratownicy. Udało im się
wyrwać kobietę z płomieni. Jej stan jednak jest bardzo ciężki, choć lekarze wierzą, że Niemka przeżyje.
Strażacy robili wszystko, co mogli, aby powstrzymać ogień. Wiedzieli, że płomienie nie mogą dotrzeć do zbiorników z tlenem. Inaczej doszłoby do masakry. Dlatego na miejsce ściągnięto większość jednostek z pobliskiego Dortmundu. Ratownikom udało się wygrać z żywiołem.
Dzięki ich ofiarnej pracy nikt nie zginął, a rannych jest tylko 37. Skrzydło szpitala, w którym wybuchł ogień, zostało zamknięte, a pacjenci trafili do innych szpitali.
Wciąż nie wiadomo, dlaczego wybuchł pożar. Strażacy podejrzewają, że to pacjentka przez przypadek zaprószyła ogień. Nie wykluczają też zwarcia.
Strażacy robili wszystko, co mogli, aby powstrzymać ogień. Wiedzieli, że płomienie nie mogą dotrzeć do zbiorników z tlenem. Inaczej doszłoby do masakry. Dlatego na miejsce ściągnięto większość jednostek z pobliskiego Dortmundu. Ratownikom udało się wygrać z żywiołem.
Dzięki ich ofiarnej pracy nikt nie zginął, a rannych jest tylko 37. Skrzydło szpitala, w którym wybuchł ogień, zostało zamknięte, a pacjenci trafili do innych szpitali.
Wciąż nie wiadomo, dlaczego wybuchł pożar. Strażacy podejrzewają, że to pacjentka przez przypadek zaprószyła ogień. Nie wykluczają też zwarcia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|