Pomnik stanie na farmie w Wisconsin 25 czerwca. W ten sposób 87-letni Ted Junker chce pokazać światu, że nie wierzy, że Hitler wymordował miliony Żydów. Farmer jest faszystą z krwi i kości. W czasie drugiej wojny światowej zaciągnął się do paramilitarnych formacji nazistowskich.
I niestety, amerykańskie prawo nie stanie na przeszkodzie w realizacji jego pomysłu: "W Ameryce można mówić wszystko, dopóki to się nie przerodzi w czyny, np. w przemoc - tłumaczy dziennik.pl amerykanista prof. Zbigniew Lewicki - takie prawo daje pierwsza poprawka do konstytucji o wolności słowa".
Już wkrótce na tej farmie, obok pasącego się bydła, stanie pomnik ku czci Adolfa Hitlera - to plany rolnika z Wisconsin. Farmer nie wierzy historykom, dla niego fuhrer nie był zbrodniarzem, a bohaterem. - I wolno mu tak - tłumaczy dziennik.pl amerykanista prof. Zbigniew Lewicki - w Stanach jest wolność słowa, również słowa faszystowskiego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama