Rosjanie są pewni siebie. Straszą, że Amerykanie nie dadzą rady zestrzelić ich nowoczesnych rakiet. Czyżby polsko-amerykańskie rozmowy o zainstalowaniu u nas systemu tarczy antyrakietowej były niepotrzebne? Zwłaszcza, że Polacy nie chcą amerykańskich wyrzutni na polskiej ziemi.
"Nasze rakiety będą nie do zestrzelenia" - chełpi się rosyjski minister obrony, Siergiej Iwanow. Nowe pociski, Topol-M, nie będą lecieć prosto, tylko manewrować w
trakcie lotu. Mają w ten sposób zmylić amerykańskie antyrakiety. To nie koniec przechwałek ministra. Iwanow zapowiada, że reszta rosyjskiej broni jądrowej też będzie unowocześniona, bo
Rosja chce mieć tak potężną armię jak dawny Związek Radziecki.
Jeśli te obietnice spełnią się, Amerykanie będą mogli oddać swój system antyrakietowy na złom. Dlatego też nie ma sensu instalować tych wyrzutni w Polsce. Mało tego, jak pokazał ostatni sondaż, antyrakietowych instalacji nie chce ponad połowa Polaków.
Jeśli te obietnice spełnią się, Amerykanie będą mogli oddać swój system antyrakietowy na złom. Dlatego też nie ma sensu instalować tych wyrzutni w Polsce. Mało tego, jak pokazał ostatni sondaż, antyrakietowych instalacji nie chce ponad połowa Polaków.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl