Na Filipnach przebudził się wulkan Mayon. Z krateru zaczął wydobywać się dym, a w powietrzu latają skały. Wojsko przygotowuje się do ewakuacji mieszkańców okolicznych miejscowości. Sejsmolodzy twierdzą, że do wybuchu może dojśc w każdej chwili.
Wojsko natychmiast ruszyło na pomoc mieszkańcom. Żołnierze kończą budować prowizoryczne obozy dla uchodźców. Ciężarówki zwożą tam potrzebne zapasy i
lekarstwa. Trzeba będzie przyjąć aż 60 tys ludzi. Gdy tylko z krateru zacznie wypływać lawa, władze dadzą sygnał do natychmiastowej ewakuacji. Choć wielu Filipińczyków nie wierzy
naukowcom. Wciąż sądzą, że wulkan się uspokoi i nawet nie przygotowują się do ucieczki.
Sejsmolodzy wiedzą jednak, że wybuchu nie da się uniknąć. Poziom lawy gwałtownie się podnosi. W każdej chwili może dojść do potężnej eksplozji.
Mayon to najgroźniejszy filipiński wulkan. Wybuchał aż 50 razy. Ostatni raz dał o sobie znać w 2001.
Sejsmolodzy wiedzą jednak, że wybuchu nie da się uniknąć. Poziom lawy gwałtownie się podnosi. W każdej chwili może dojść do potężnej eksplozji.
Mayon to najgroźniejszy filipiński wulkan. Wybuchał aż 50 razy. Ostatni raz dał o sobie znać w 2001.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|