To było precyzyjne uderzenie. Wyładowany materiałem wybuchowym, bezzałogowy samolot szyickiego Hezbollahu, trafił w izraelski okręt wojenny, u wybrzeży Libanu. Na pokładzie jednostki wybuchł ogromny pożar. Udało się go ugasić dopiero po kilku godzinach. Uszkodzony okręt odholowywano do portu. Izraelska marynarka odnalazła już ciała wszystkich zaginionych marynarzy.
Według powiązanej z Hezbollahem stacji telewizyjnej Al-Manar, okręt ostrzeliwał rakietami cele w południowym Bejrucie. Stacja pokazała nagranie wideo, na którym
widać płonący na morzu obiekt, jednak nagranie jest niewyraźne.
"Izraelski okręt atakował infrastrukturę, domy i cywilów; patrzcie jak płonie" - powiedział przywódca Hezbollahu, Hasan Nasrallah.
Hezbollah po raz pierwszy użył zdalnie sterowanego, bezzałogowego samolotu do ataku na izraelski cel wojskowy. Wcześniej maszyny tej organizacji dwukrotnie przelatywały nad północnym Izraelem, mimo silnych systemów obrony przeciwlotniczej.
"Izraelski okręt atakował infrastrukturę, domy i cywilów; patrzcie jak płonie" - powiedział przywódca Hezbollahu, Hasan Nasrallah.
Hezbollah po raz pierwszy użył zdalnie sterowanego, bezzałogowego samolotu do ataku na izraelski cel wojskowy. Wcześniej maszyny tej organizacji dwukrotnie przelatywały nad północnym Izraelem, mimo silnych systemów obrony przeciwlotniczej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|