Kolejna wojna wisi w powietrzu! "Mamy nadzieję, że syjonistyczny rząd nie popełni tego błędu" - mówi rzecznik irańskiego MSZ. Co ma na myśli? Jakikolwiek akt agresji skierowany przeciwko Syrii.

Po raz pierwszy głos w tej sprawie zabrała też Syria. Zagroziła, że odpowie na każdy atak. Choć Izrael zapewnia, że nic jej nie grozi, wiadomo, że te zapewnienia mogą być nietrwałe. Syria od lat sponsoruje Hezbollah, libańską Partię Boga, z którą właśnie walczy izraelska armia.

Deklaracja z Teheranu brzmi szczególnie groźnie. Iran od dawna jawnie i wbrew państwom Zachodu prowadzi program atomowy. Nie wiadomo, czy już dysponuje głowicami nuklearnymi, ale dla Izraela lepiej byłoby, gdyby tego nie sprawdzał.

Przez całą noc i rano izraelskie lotnictwo ostrzeliwało Bejrut. W gruzach legła siedziba islamskiej partii Hezbollah, nieznany jest los jej przywódcy. Budynek telewizji podległej Hezbollahowi został zrównany z ziemią. W odwecie libańscy bojownicy zaatakowali rakietami Hajfę, izraelskie miasto portowe. Mierzyli w rafinerię naftową i zbiorniki paliwa. Pociski spadły na miasto. "Uderzyły jakieś dwa kilometry od mojego domu" - relacjonował mieszkający w Hajfie były ambasador Izraela w Polsce, Szewach Weiss.

W nalotach na Bejrut zginęło kilkadziesiąt osób. Od rakiet Hezbollahu życie straciło dziewięciu mieszkańców Hajfy.