Islamskie bojówki po raz trzeci ostrzelały Hajfę i okolice dworca kolejowego. Rakiety miały spaść na rafinerię ropy naftowej.
Nie wiadomo jeszcze, ile osób zginęło w izraelskim nalocie na Bejrut. Lotnictwo poluje na członków radykalnej islamskiej partii Hezbollah. Prawdopodobnie udało im się dopaść przywódcę ugrupowania. Media arabskie podały, że Hassan Nasrallah został poważnie ranny w nalocie. Informacje te ostro zdementowała jednak libańska telewizja.
Wczoraj izraelska rakieta trafiła w autobus pełen uchodźców. 18 osób, w tym 9 dzieci, spłonęło żywcem.
Atak Hezbollahu na izraelskich żołnierzy i porwanie jednego z nich były iskrą zapalną konfliktu. Izraelskie wojsko, od kilku tygodni przeczesujące Strefę Gazy w poszukiwaniu uprowadzonego przez Palestyńczyków żołnierza, natychmiast odpowiedziało ogniem. Na południowy Liban spadły rakiety.
Bojówki Hezbollahu nie pozostały dłużne i ostrzelały żydowskie osiedla. Izrael wysłał więc samoloty nad stolicę Libanu.
Sytuacja jest coraz gorsza. Izrael zbombardował przedmieścia Libanu. Elektrownie leżą w gruzach, uszkodzone są wodociągi. Władze nie nadążają z liczeniem ofiar. Hezbollah odpowiedział atakiem rakietowym na izraelskie miasto Hajfa. Zginęło co najmniej dziewięć osób, są dziesiątki rannych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama