Oczy wyszły na wierzch pracownikom ambasady USA w Kambodży, a ręce zaczęły nerwowo drżeć, kiedy otworzyli paczkę. W środku było 140 tysięcy pocisków karabinowych do M-16! Pracownicy zamówili co prawda w ojczyźnie przesyłkę, ale miała zawierać materiały do dekoracji ambasady. To jednak nie był koniec kłopotów. Musieli się nieźle gimnastykować przed miejscowymi urzędnikami poczty, próbując wyjaśnić sprawę.
Po dziesiątkach telefonów i faksów, sprawę udało się w końcu wyjaśnić i - tym samym - zażegnać wiszący w powietrzu kryzys dyplomatyczny. Jak się okazało, przesyłka została omyłkowo zamieniona na lotnisku, a miejscem przeznaczenia pocisków była Finlandia.
Rząd Stanów Zjednoczonych nie miał z kłopotliwą paczką nic wspólnego. Wysłała ją jedna z firm zbrojeniowych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|