Zaledwie trzy godziny utrzymał się rozejm między Izraelem a Hezbollahem. W strzelaninach na południu Libanu zginęło już dwóch bojowników. Tymczasem drogi prowadzące na południe Libanu pełne są uchodźców, którzy na wieść o zawieszeniu broni wracają do domów.
Na głównej drodze prowadzącej do Tyru - miasta do tej pory odciętego od pomocy - tworzą się ogromne korki. Tysiące uchodźców wracają na południe. Samochody, w
których często siedzi od 7 do 10 osób, przeciskają się również bocznymi drogami. Wielu wierzy w zawieszenie broni i wraca do swoich domów.
W niektórych miejscowościach członkowie Hezbollahu rozdają ulotki, w których przekonują, że ta wojna nie została przez nich przegrana, pomimo ogromnej przewagi wojska
izraelskiego. Ostrzegają także przed niewybuchami.
Do Tyru jedzie konwój Narodów Zjednoczonych. To jeden z pierwszych lądowych transportów z pomocą dla tego miasta.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|