Dziennik Gazeta Prawana logo

Rosja i UE mają wspólne interesy

12 października 2007, 11:30
Ten tekst przeczytasz w 9 minut
Doradca prezydenta Putina Siergiej Jastrzembski w wywiadzie dla DZIENNIKA zarzuca Polsce rusofobię i zapewnia, że rosyjsko-unijne stosunki rozwijają się bez przeszkód.

Justyna Prus: Jak pan ocenia obecne relacje Rosji z Unią Europejską?
Siergiej Jastrzembski: Rosja i UE to dwaj poważni partnerzy ekonomiczni. Na Unię przypada ponad 50 proc. naszego handlu zagranicznego. Jest ona naszym największym partnerem handlowym i gospodarczym. Jeszcze istotniejsze miejsce w naszych relacjach zajmuje energetyka. Rosja jest jednym z głównych graczy na rynku surowców energetycznych w Europie. Zaspokajamy w 30 proc. zapotrzebowanie krajów UE na gaz. Będzie ono jeszcze wzrastać, tak że nasza rola w tej dziedzinie będzie coraz większa. Tym bardziej że zapasy europejskie są ograniczone. Ponadto pracujemy nad nowymi gazociągami: północnym, a w przyszłości także południowym, który będzie przebiegać przez Turcję do Włoch i Austrii.

Rosja nie ratyfikowała Karty Energetycznej. Czy może to zahamować rozwój stosunków Rosja UE?
W pierwszej połowie 2007 roku, kiedy Niemcy będą przewodniczyć pracom UE, chcemy rozpocząć negocjacje nad nowym Porozumieniem o Partnerstwie i Współpracy z Unią. Nie sądzę, żeby energetyka stanowiła problem nie do rozwiązania. Rosja podpisała, lecz nie ratyfikowała Karty, ponieważ nie jesteśmy w stanie zaakceptować jej w obecnej formie. Szczególnie dyskusyjny jest dla nas protokół tranzytowy.

Dlaczego Rosja odmawia ratyfikacji tego protokołu?
Po pierwsze, przewiduje on przywileje w postaci niższych taryf dla naszych konkurentów przesyłających gaz przez terytorium Rosji. To niekorzystnie odbija się na naszych zyskach z eksportu. Druga sprawa to żądanie otwarcia naszego systemu energetycznego i udostępnienie go zewnętrznym graczom bez odpowiedniej rekompensaty.

Ze względu na wzajemne powiązania kompromis wydaje się konieczny, tymczasem żadna ze stron nie jest gotowa do ustępstw. Dlaczego to takie trudne?
Sprawa dotyczy wielu państw i ustalenie wspólnego stanowiska wymaga czasu. Poza tym jest to temat, którego rozwiązanie nie może się pojawić pospiesznie. Jeśli Rosja ma umożliwić bezpośredni dostęp do swoich złóż i systemów przesyłowych zagranicznym przedsiębiorstwom z pominięciem Gazpromu, nie sposób nie spytać: co otrzymamy w zamian? Odpowiadają nam: inwestycje.

To Rosji nie satysfakcjonuje?
A co to dla nas za korzyść, jeśli i tak je mamy! W tym roku zanotowaliśmy rekordowy wzrost inwestycji bezpośrednich, napływających przede wszystkim z państw UE. Ta sytuacja utrzyma się niezależnie od tego, czy otworzymy dostęp do złóż. Leży to przecież w interesie nie tylko Rosji, ale także firm, które angażują się w naszym kraju. Nasza polityka i gospodarka są stabilne. Jesteśmy atrakcyjnym i rzetelnym odbiorcą inwestycji zagranicznych.

Co mogłoby sprawić, że Rosja byłaby skłonna zgodzić się na warunki UE?
Być może lepszy dostęp do rynków materiałów jądrowych lub na przykład do europejskiego przemysłu lotniczego szerzej, do najnowszych technologii. Chcemy odczuć, że to sprawiedliwa wymiana, że nie tylko my dopuszczamy was do naszych strategicznych obszarów, ale wy także dajecie nam to, co nas interesuje. W takim układzie można będzie szybciej i elastyczniej wypracować jakieś porozumienie. Nie możemy się wciąż dopasowywać do interesów UE, bo nie jest to podejście pragmatyczne. Musimy dążyć do kompromisu opartego na równowadze interesów. Każda strona będzie musiała coś poświęcić, ale przecież na tym polega kompromis. Konsultacje cały czas trwają.

Czy brak zgodnego stanowiska Unii jako całości jest poważną przeszkodą?
Niestety, państwom Unii ciągle nie udaje się wypracować wspólnej polityki energetycznej. Są oczywiście deklaracje, ale ostatecznie narodowy egoizm bierze górę. Przykłady tego widzieliśmy we Francji gdy nie pozwolono Włochom kupić jakichś tam aktywów czy w Hiszpanii. W Unii nie ma wspólnej polityki energetycznej.

Z punktu widzenia Rosji to lepiej czy gorzej?
Raczej gorzej. Byłoby nam łatwiej rozmawiać z jednym partnerem niż z wieloma, tym bardziej że często zmieniają zdanie.

Czy Moskwa postrzega Polskę jako problem w swoich relacjach z UE?
Nie sądzę. Wiele państw w Unii współpracę z Rosją traktuje priorytetowo. Widzimy, że nasi partnerzy w UE odnoszą się z rezerwą do czarnych wizji polskich ekspertów i ich antyrosyjskich fobii, a także do nadmiernego eksploatowania wątków historycznych, prowadzącego donikąd.

Polityczny dialog UE z Rosją toczy się bez zakłóceń. A jednak styczniowe wstrzymanie dostaw gazu dla Ukrainy wywołało krytykę mediów i niezadowolenie społeczeństw Zachodu.
Śmiem twierdzić, że w środowisku eksperckim nasza polityka energetyczna nie wywołała wielkiego niepokoju. Logika naszych działań wobec Ukrainy była dla nich, moim zdaniem, w pełni zrozumiała. Jednak rzeczywiście nie było tego widać na poziomie polityków. Dopiero niedawno się obudzili i zaczęli się zastanawiać nad sytuacją na Ukrainie, bo to tam znajduje się przyczyna problemu. A przecież jeśli Ukraina traci kilka miesięcy, żeby ustalić nową formułę rządów, i zapomina o zapełnianiu swoich gazowych zbiorników, to w zimie może się to stać problemem dla wielu krajów Europy.

Chce pan powiedzieć, że zachodnie media nie zrozumiały zachowania Rosji?
Być może nie dość dobrze objaśnialiśmy logikę naszych działań w czasie kryzysu rosyjsko-ukraińskiego. Jestem gotów się zgodzić, że część krytyki była efektem naszego zaniedbania. No i jeszcze jedno: w Europie Zachodniej pewne środowiska polityczne i informacyjne z definicji są nastawione negatywnie wobec Rosji. Są one zaniepokojone tym, że nasz kraj wychodzi z kryzysu i staje się coraz silniejszy ekonomicznie. To właściwa przyczyna histerii spowodowanej rzekomym wykorzystywaniem przez Rosję jej zasobów do celów politycznych. Na tę część opinii publicznej nie zwracamy uwagi, bo to nie ma sensu. To jak rozmowa głuchego z niemową.

Czy teraz pracujecie nad polityką informacyjną?
Kiedy tłumaczysz, zawsze jest większa szansa, że ktoś cię usłyszy. W kwestiach energetycznych dużo zależy od polityki informacyjnej Gazpromu. Jeśli chodzi o rząd, wydaje mi się, że zrobiliśmy bardzo dużo. Nie wiem, co jeszcze moglibyśmy uczynić: może zaangażować się bardziej w przybliżenie opinii publicznej budowy Gazociągu Północnego?

W ostatnich latach Rosja coraz bardziej zbliża się do Europy. Czy Rosjanie czują się Europejczykami?
To sztuczne pytanie. Europa nie ogranicza się do UE. Rosjanie z europejskiej części kraju nigdy nie mieli wątpliwości co do swej tożsamości. Oczywiście, mieszkańcy Władywostoku i o tym trzeba pamiętać nie są zbyt zainteresowani Unią Europejską: ich partnerami gospodarczymi są Chiny, Japonia, USA, Kanada, Korea. Wynika to z sytuacji geopolitycznej Rosji. W sondażach opinii publicznej ogromna większość Rosjan uznaje się za Europejczyków i opowiada się za rozwijaniem współpracy. Wielu jest nawet zwolennikami wejścia Rosji do UE, choć takiej kwestii dzisiaj nie bierze się pod uwagę. Ludzie chcą jeździć do Europy, by odpoczywać w niej, inwestować. Państwo się otworzyło, jesteśmy pełnoprawną częścią międzynarodowej społeczności. Dążymy do tego, żeby docelowo całkowicie znieść wizy między Rosją i UE.

Wspomniał pan o współpracy ekonomicznej z państwami azjatyckimi. Czy takie inicjatywy nie pogorszą współpracy z Europą?
Cały czas pracujemy zarówno nad kierunkiem europejskim, jak azjatyckim. To, że udało nam się osiągnąć tak bliskie relacje z UE, najlepiej chyba dowodzi, że nie ma tu żadnej sprzeczności i możemy z powodzeniem rozwijać politykę zagraniczną wielokierunkowo. Byłoby dziwne, gdyby gracz takiego formatu jak Rosja nie współpracował ze wszystkimi swoimi największymi sąsiadami i partnerami, także z Indiami i Chinami.

Jak Rosja reaguje na ostatnie rozszerzenie Unii o dziesięciu nowych członków?
To prywatna sprawa każdego państwa. Sądząc po wynikach sondaży w waszym kraju, nie wszyscy Polacy są zachwyceni członkostwem w UE. W polskim Sejmie znalazły się partie eurosceptyczne, które przecież wyrażają zdanie części społeczeństwa. 10 państw wybrało Unię Europejską i to ich suwerenne prawo, a nam nic do tego.

A więc Rosja nie ma nic przeciwko dalszemu rozszerzeniu UE?
To problem UE. Notabene moim zdaniem Unia sama doświadcza problemów związanych z rozszerzeniem i widać, że jest coraz bardziej sceptyczna wobec kontynuacji tego procesu. Na jakiej podstawie Rosja miałaby być przeciwko rozszerzeniu? To niezależna decyzja każdego z państw. Moskwa ma suwerenne prawo do rozwijania współpracy z Indiami i Chinami. Dokładnie na tej samej zasadzie Albania czy Turcja mogą dążyć do wstąpienia do UE.

A Ukraina? Teraz oczywiście to nierealne, ale jeśli kwestia wejścia Ukrainy do UE będzie ponownie rozpatrywana, sądzę, że dla Rosji nie będzie to tak obojętne.
Oczywiście. Jest to dla nas o wiele ważniejsza sprawa niż akcesja Czech czy Słowenii. Ale powtarzam, z politycznego punktu widzenia powinnny to rozstrzygnąć między sobą Kijów i Bruksela. I nikt więcej ani Waszyngton, ani Moskwa. Inna rzecz, że jesteśmy tak silnie związani z Ukrainą w sensie ekonomicznym, iż przystąpienie Ukrainy do UE odbije się także na naszych interesach. Na razie jednak to czyste spekulacje. Ani Ukraina nie jest gotowa do akcesji (i długo jeszcze nie będzie), ani Unia Europejska do przyjęcia kolejnego państwa. Myślę, że Unia po wejściu Bułgarii i Rumunii będzie potrzebowała wielkiej historycznej przerwy w rozszerzeniu.

Siergiej Władimirowicz Jastrzembski absolwent radzieckiej kuźni kadr politycznych, prestiżowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (MGIMO). Członek KPZR, od początku lat 90. czynny w dyplomacji rosyjskiej (szef departamentu informacji i prasy, ambasador na Słowacji 1993 1996). Od 1997 r. szef kancelarii prezydenta Borysa Jelcyna; w 1999 r. przyłączył się do antyjelcynowskiej koalicji Jewgienija Primakowa i Jurija Łużkowa "Ojczyzna Cała Rosja", gdzie był odpowiedzialny za politykę informacyjną. Wkrótce po zwycięstwie Putina wrócił na Kreml i został doradcą prezydenta Rosji ds. Czeczenii, a następnie kontaktów z Unią Europejską.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj