Słynna posiadłość króla popu - Neverland - mogła pójść z dymem. Pożar szalał w pobliżu rezydencji Michaela Jacksona w Kalifornii, ale strażakom udało się go opanować.
Gwiazdor nie był zagrożony, bo... niedawno wyprowadził się do Bahrajnu. Ale w niebezpieczeństwie były zwierzęta, mieszkają w okolicznych lasach. Ogień gasiło 100 strażaków, bo płomienie zaczęły zagrażać już głównej rezydencji Jacksona - były o 800 metrów od niej.
Samego Michaela pożar jego posiadłości chyba mało obchodzi, nawet nie zabrał w tej sprawie głosu. 16 hektarów, które spłonęły to zaledwie... procent całej powierzchni Neverland.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|