Do takich wniosków doszli hiszpańscy archeolodzy badający ruiny miast. Znaleźli ślady wojny domowej i buntów. Według nich, Imperium Majów zniknęło z mapy, bo zwykli robotnicy mieli dość stawiania gigantycznych piramid i świątyń. Najbiedniejsi zrozumieli, że arystokracja to nie bogowie, a zwykli ludzie.

Od tego był już tylko jeden krok, żeby uciskani ludzie zaczęli się buntować. Jednak władcy Majów nie zwrócili uwagi na nastroje podwładnych. Uznali, że sam autorytet i ich "boskie" pochodzenie wystarczą, żeby uspokoić ludzi. Jednak się przeliczyli. Bunty zmiotły miasta i osady z powierzchni ziemi. I tak imperium, którego uczeni słynęli z wielu odkryć i wynalazków, przestało istnieć.