Konstrukcja będzie unikatowa. Nikt do tej pory nie zbudował na wodzie elektrowni atomowej. A tym bardziej takiej, w której będą działały zdemontowane i wyremontowane reaktory ze złomowanych okrętów podwodnych, podobne do tych, jakie działały na Kursku.

Siewmasz to jedyne miejsce w Rosji, w którym buduje się atomowe okręty podwodne. I właśnie dlatego można się obawiać, czy elektrownia nie okaże się... bombą atomową na wodzie. Właśnie w tej stoczni właśnie powstał słynny okręt podwodny Kursk, który podczas katastrofy sześć lat temu zabrał na dno 199 marynarzy.

"To nie będzie pływający Czarnobyl" - zapewnia dziennik.pl. Siergiej Kirijenko, szef firmy Rosenergoatom budującej elektrownię. Jego zdaniem elektrownia będzie całkowicie bezpieczna.

Do budowy przystąpiono po apelu prezydenta Putina, który chce, żeby jedna piąta całej energii elektrycznej w Rosji pochodziła z elektrowni atomowych.