Dziennik Gazeta Prawana logo

Przedszkola w Hesji to fabryki niemieckości

12 października 2007, 14:07
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
W każdej klasie ma wisieć portret przywódcy i flaga państwowa, a kilkuletnie dzieci mają być karane, jeżeli na przerwach będą mówić w jakimkolwiek innym języku niż niemiecki. Takie zasady panują w przedszkolach w Hesji - pisze DZIENNIK.

Uchwałę w tej sprawie przyjło 35-tysięczne miasteczko Dietzenbach (południowa Hesja) na wniosek rządzącej partii CDU. Od tej pory niemiecki jest obowiązkowym językiem dla wszystkich dzieci, i to nie tylko w czasie przedszkolnych zajęć, ale również na przerwach.

By uświadomić małym Turkom, Chorwatom, Polakom i Albańczykom, że od tej pory są Niemcami, w każdej klasie pojawią się dwa atrybuty, których nie widziano tu od ponad 60 lat: flaga państwowa i portret prezydenta (dziś Horsta Köhlera). "Jedynie uczeń mówiący dobrze po niemiecku może się pomyślnie zintegrować w niemieckim społeczeństwie. A im wcześniej będzie do tego dążyć, tym lepiej dla niego samego" mówi DZIENNIKOWI sekretarz generalny CDU w Hesji Michael Boddenberg.

"To skandal, że politycy wtrącają się do nie swoich spraw" - denerwuje się szef Rady Obcokrajowców w Hesji Yilmaz Memisoglu, który sam przyjechał z Turcji w 1961 r.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj