"Co za fantastyczny wieczór. Uwielbiam sequele, ale ten jest bez wątpienia moim ulubionym" – powiedział wczoraj w nocy Arnold Schwarzenegger, były hollywoodzki aktor, a obecnie republikański polityk, po tym jak ponownie został wybrany na gubernatora stanu Kalifornia. "Arnie" wygrał w fenomenalnym stylu, pokonując demokratę Phila Angelidesa ponad 17 punktami procentowymi.
Zdobyte ponownie rządy nad Kalifornią będą prawdopodobnie dla Arnolda Schwarzeneggera ostatnim rozdziałem jego kariery politycznej. Nie może się już ubiegać o trzecią kadencję, a kandydować w wyborach prezydenckich nie pozwala mu amerykańskie prawo - jest naturalizowanym Austriakiem.
Hillary Clinton była już Pierwszą Damą Ameryki, a teraz jest senatorem stanu Nowy Jork. A co zrobi za dwa lata, w roku wyborów prezydenckich w USA? Teraz rozgromiła swojego republikańskiego rywala i zmierza prostym i zdecydowanym krokiem do prezydentury. Teraz to Republikanie mają poważny problem: kogo powinni wystawić przeciwko popularnej demokratce.
Ona sama nie odpowiada, czy w 2008 r. będzie się ubiegać o prezydenturę, jednak w tej chwili gołym okiem widać, że tylko kokietuje opinię publiczną.