Światłoczułe komórki siatkówki wyścielają ludzkie oko od wewnątrz. Każde oko ma ich ponad 130 mln, w tym ok. 6 mln znajdujących się w centrum pola widzenia czopków, dzięki którym widzimy kolory. Reszta to pręciki czułe tylko na ilość wpadającego do wnętrza oka światła (dzięki nim widzimy nawet w nocy, ale za to czarno-biało). W przypadku chorób siatkówki zniszczeniu ulegają tylko fotoreceptory, a całe okablowanie, czyli nerwy przesyłające informacje z oka do mózgu, pozostaje nietknięte.
"Niedawne badania wykazały, że na obrzeżach dojrzałej siatkówki można znaleźć komórki, które w odpowiednich warunkach potrafią się mnożyć" - twierdzi szef zespołu z University College London, prof. Robin Ali. "Można je pobrać, namnożyć w laboratorium i z powrotem wszczepić pacjentowi" - dodaje.
"Nasza praca pokazała, że przeszczep światłoczułych komórek jest możliwy" - twierdzi z kolei dr Robert MacLaren, drugi członek zespołu. "Teraz zajmiemy się sposobem pozyskiwania komórek z siatkówki samych pacjentów. Gdyby się to udało, poza przywróceniem wzroku uniknęlibyśmy ryzyka odrzucenia przeszczepu" - dodaje okulista.
Praca Alego i MacLarena otwiera zupełnie nowe możliwości, i to nie tylko w przywracaniu wzroku. Wiek i zróżnicowanie komórek może mieć równie istotne znaczenie dla sukcesu przeszczepiania komórek nerwowych osobom po urazach rdzenia kręgowego. "Być może problemy z regeneracją nerwów wynikają właśnie z tego, że dotychczas pobierane do przeszczepów komórki nerwowe były w nieodpowiednim wieku?" - spekuluje na łamach "Nature" prof. Robin Ali.