Ryk śmigłowców, krzyki żołnierzy i płacz dzieci słychać było w Sadrze, szyickiej dzielnicy Bagdadu. Żołnierze przetrząsnęli całą okolicę. Szukali terrorystów i porwanych kilka dni temu pracowników irackiego ministerstwa edukacji.
Islamscy bojówkarze byli sprytniejsi. Albo dobrze się ukryli, albo czmychnęli przed obławą. Tylko co zrobili z pracownikami ministerstwa? Bo kilka dni temu przebrani za policjantów wtargnęli do urzędu i wyprowadzili około 150 osób. Potem załadowali je na ciężarówki i odjechali w siną dal. Co prawda już ponad sto osób wypuścili, ale wciąż nie wiadomo, co z resztą.
Sadra to prawdziwy bastion szyitów w sunnickiej części Bagdadu. Zwolennicy Saddama Husajna tylko tu mogą liczyć na bezpieczne schronienie. Nic więc dziwnego, że obława okazała się niewypałem. Prawdopodobnie ktoś porywaczy uprzedził, a ci czym prędzej uciekli do kryjówek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl