W biurze Bieriezowskiego, który zdobył fortunę na podejrzanych umowach prywatyzacyjnych po rozpadzie w 1991 r. Związku Radzieckiego, bywał były szpieg Federalnej Służby Bezpieczeństwa
Aleksander Litwinienko.
To tu obaj panowie dogadali się na temat wydania książki o kulisach pracy FSB. Litwinienko twierdzi w niej, że dostał od rosyjskiego wywiadu polecenie zamordowania Bieriezowskiego. Nic dziwnego,
że miliarder dał na nią pieniądze.
Kota ogonem odwracają władze w Rosji. Twierdzą, że to właśnie miliarder zlecił morderstwo Litwinienki - po to, by skompromitować Putina.
Za rządów Borysa Jelcyna był on na Kremlu wpływową postacią, jednak utracił zaufanie władz, gdy prezydentem został Władimir Putin. W 2000 r. wyemigrował do Wielkiej Brytanii, uciekając
przed oskarżeniami o przestępstwa finansowe. Od tego czasu stał się jednym z bardziej żarliwych krytyków Putina.
Aleksander Litwinienko - były pułkownik rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa - zmarł w czwartek późnym wieczorem w londyńskim szpitalu. Wiadomo już, że został otruty radioaktywnym
polonem 210.